Polski PBF RPG rozgrywany w autorskim świecie fantasy
 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Główna Sala Biesiadna

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Lowcakur

avatar

Liczba postów : 35
Join date : 25/05/2012

PisanieTemat: Re: Główna Sala Biesiadna   2012-06-06, 20:49

< Do karczmy wszedl przemoczony Alonso. Podszedl do swojego stolika, ignorujac pytania towarzyszy, po czym przywolal Ryjka, a gdy ten zjawil sie powiedzial>

- Krolu zloty, moj kochany Ryjku, moze no tak butelczynke domowego zacieru spod lady, co? Pieniazkow nie mam, ale wiesz, ze zawsze oddam! Podobno ma sie tutaj po polodniu zjawic starzec, co robote ma. Zatrudnie sie, na honor, i zdobede forse dzieki czemu splace dlugo!

Ale teraz, kochany ryjku przynies te butelczynke, co?


Ostatnio zmieniony przez Lowcakur dnia 2012-06-07, 08:20, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Celtharion

avatar

Liczba postów : 83
Join date : 24/05/2012
Wiek : 23
Skąd : Łódź

PisanieTemat: Re: Główna Sala Biesiadna   2012-06-07, 08:15

Ryjek tylko spojrzawszy znad lady na "błędnego rycerza", który teraz siedział o dziwo samotnie przy stoliku pełnym jego towarzyszy i rzuciwszy groźnym spojrzeniem wykrzywił się w grymasie gniewu, zniecierpliwienia i tego, co w nim siedziało, gdy ktoś cały czas pyta o darmowy alkohol:

-A do diaska z Tobą, psi pierunie... Toć to mi za ostatnie cztery butelczyny też nie oddałeś, a też się miałeś zatrudnić, draniu paskudny! Skąd mam wiedzieć, że tej też nie spijesz i mi nic nie oddasz, przerzucając się na przykład na inny przybytek, hę?

Rozsierdzony karczmarz patrzył chwil dłuższych parę w stronę Alonsa i z coraz mniej groźną miną westchnął zdesperowany, po czym przerywając na chwilę pracę chwycił spod lady jakąś dziwną, podejrzaną, lichą, brązową butelczynę i spiesznym krokiem zaniósł ją do pragnącego tego napoju - Alonso zaś dostrzegł, że prezent dla niego jest bardzo mętny i o dziwnej konsystencji. Najprawdopodobniej był to jakiś bimber, którego nikt nawet nie chciał kupić lub wziąć za darmo...

Zanim Alonso zdążył czegokolwiek skosztować, drzwi otworzyły się lekko, jak przy każdym kolejnym zwykłym kliencie karczmy i do środka wszedł widocznie przygarbiony, wolno idący starzec o podniszczonej, ciemnoszarej, pewnie niegdyś odcienia białego szacie sięgającej kostek. Podpierając się laską z trudem przemykał między stolikami, parokrotnie popchnięty lub uderzony barkiem - czasem przez przypadek, czasem dla czyjejś rozgrywki. Mędrzec nic nie odpowiadał, jedynie usiadł przy pustym, małym stoliczku pod filarem tego przybytku i nic nie zamówiwszy zdjął kaptur - siwy czubek głowy i długie, siwe włosy okalające go z tyłu i po bokach niczym aureola.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dżepetto



Liczba postów : 24
Join date : 25/05/2012

PisanieTemat: Re: Główna Sala Biesiadna   2012-06-07, 22:27

Za tajemniczym starcem do izby weszła inna sylwetka. Był to rosły, smukły mężczyzna, niby w kwiecie wieku, lecz rozmaite przeżycia wyraźnie dodały mu lat. Nosił brązowe, skórzane spodnie, talia przepasana była wypłowiałą nieco czerwoną szarfą, z której wystawała kolba wetkniętego za nią pistoletu; tors i ramiona okrywała luźna biała koszula. Kruczoczarne włosy opadały na kark i na wysokie czoło, wąsy tegoż samego koloru zwisały przy kącikach ust. Śniade, noszące kilka blizn oblicze było uwiędłe i strudzone, a dzikie, pełne pasji przebijającej przez zadumę spojrzenie kazało myśleć, że człowiek ten mógł zarówno dokonać zbrodni jak i oddać życie za swojego przyjaciela. Mógł być zarówno szlachetnym rycerzem broniącym pokrzywdzonych, ale też hersztem rozbójniczej bandy. Tak, nieznajomy posiadał dziwny magnetyzm, można było się go jednocześnie bać jak i go od razu polubić, a w każdym wypadku czuć szacunek.

Nie odzywając się słowem, przecisnął się między rozgadaną gawiedzią, po czym podszedł do kontuaru i poprosił karczmarza jeno o kufel piwa i bohen chleba. Zapytał się też go, czy posiada jakieś wolne pokoje dla podróżnych. Mówił z dźwięcznym, melodyjnym wręcz akcentem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Celtharion

avatar

Liczba postów : 83
Join date : 24/05/2012
Wiek : 23
Skąd : Łódź

PisanieTemat: Re: Główna Sala Biesiadna   2012-06-10, 09:16

Starzec oczekujący chętnych siedział nadal zamyślony niczym odlany z brązu posąg, wpatrując się w jakiś dziwny, metaliczny przedmiot. Widocznie mu się spieszyło, lub czekał na kogoś, kto się widocznie bardzo spóźniał. Czas mijał, a nikt doń nie podchodził, oprócz gospodarza chcącego zamówić od niego jakiekolwiek zamówienie. Tyk, tyk, tyk... Cisza.
Gdy do karczmy wszedł młodzieniec o lekkiej, dziewczęcej urodzie i o krótkich włosach od razu skierował się uśmiechnięty do starca. Po serdecznym przywitaniu zasiedli razem przy stole nawiązując rozmowę, jednakże starzec nadal spoglądał zniecierpliwiony w przyrząd. Siedzieli tak - młodszy w szatach niebiesko-błękitnych, wykonanych na nowoczesną, dworską modę, a starszy w białej, tradycyjnej szacie.


Karczmarz zaś rzucił jedynie ostrożnym, jednym okiem na przybysza, drugie posiadając zamknięte, by nie stracić koncentracji podczas pucowania brudną ścierą równie brudnego kufla. Ale cóż - Nowy Avalon, żyć nie umierać! Po paru chwilach namysłu, lub podejrzeń i przemyśleń, gdyż nie było nad czym myśleć rzekł powolnie:
-...A pokojów Ci u nas dostatek, mości przybyszu. Chętnie wynajmę na pięterku świetną izbę z ino łóżkiem, szafą, krzesłem i dużą misą z ciepłą wodą, dla komfortu... - człowiek o dzikim, pełnym pasji spojrzeniu zdolny był dostrzec, że gospodarz z nim rozmawiający nie ma paru zębów, posiadając tam czarne dziury niczym otchłań do korzeni ziemskich, a gdy teraz się uśmiechnął, było to co najmniej zabawne:
-Za cenę jedynie połowy złocisza, mości przybyszu...

Prawda była taka, że w Nowym Avalonie było wszystko, ale nie było równocześnie niczego. W karczmach pokój łatwo dostać, lecz ta gospoda miała dużo gości. Jeśli awanturnik chciał dostać izbę na piętrze, musiał się spieszyć. Łóżko, ciepła woda do umycia, pościel, szafa lub kredens - lub cokolwiek drewnianego byle by zwiększyć cenę pokoju - oraz krzesło mogły być obiecujące, żyjąc w mieście jako podróżny, bez własnego miejsca i domu.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lowcakur

avatar

Liczba postów : 35
Join date : 25/05/2012

PisanieTemat: Re: Główna Sala Biesiadna   2012-06-10, 13:36

< Alonso serdecznie dziekujac Ryjkowi zlapal za flaszka, pociagnal pare lykow zacieru i podszedl do starucha, ktory szuka gosci do pracy. Podszedl do niego, na powitanie sgiagnal moriona, po czym rzekl>

- Witam szanownego pana. Podobno poszukiwal pan kogos, kto moglby dla Pana cos zrobic. A wiec stawilem sie i chcialbym szczegolow wysluchac.


Ostatnio zmieniony przez Lowcakur dnia 2012-06-10, 14:19, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Celtharion

avatar

Liczba postów : 83
Join date : 24/05/2012
Wiek : 23
Skąd : Łódź

PisanieTemat: Re: Główna Sala Biesiadna   2012-06-10, 14:14

Mężczyźni siedzący przy stoliku spojrzeli po sobie, uśmiechnęli się serdecznie i spuścili głowy. Jednakże ich reakcje były trochę inne - starzec cieszył się niezmiernie, zacierając pod stołem ręce, a młodszy mężczyzna z wymuszonym uśmiechem akceptacji swojej porażki szperał przy swoim pasie poszukują czegoś mozolnie z widocznym ociąganiem. Po chwili w jego dłoni pojawił się połyskujący przedmiot, który powędrował ku uradowanemu starcowi, chowającemu monetę do swej sakiewki:

-A mówiłem, że się skusi pierwszy do mnie! Ha! - rzucił podekscytowany do zrezygnowanego młodzieńca, po czym przerzucił swój wzrok na pragnącego przygód wyglądającego na biednego szlachcica jegomościa:

-Otóż to, waćpanie. Jestem Molvin von Britte, a to mój przyjaciel z Apteki... - wskazawszy ubranego w niebieskie odcienie młodzieńca uśmiechnął się lekko. Wyglądał tak staro, że powinien już dawno umrzeć, lecz wydawał się ponadczasowy i nawet nieśmiertelny:
-Poza miastem istnieje pewien mały kompleks alchemiczny należący do naszej instytucji poza Nowym Avalonem, w którym istnieje pewien problem z naszymi zwierzętami. Już dzisiaj możesz się spakować, przysposobić do drogi i razem ruszymy do tegoż miejsca. Gotów, czy czekamy do świtu? - zdawszy szybką relację starzec po prostu wyczekiwał odpowiedzi. Widać po nim było, że był starym wyjadaczem o twardej skórze, który wiedział czego chce i czego ma oczekiwać po najemnikach.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lowcakur

avatar

Liczba postów : 35
Join date : 25/05/2012

PisanieTemat: Re: Główna Sala Biesiadna   2012-06-10, 14:22

< Alonso nie byl zaskocozny zakladami, czesto sam wydawal amjatek na te forme rozrywki. Bardziej zdizwila go jednak zazylosc tego starucha i mlodzienca, ale kto tam zrozumie medrcow... >

- Ha, to pan takze z tytulem, mosica Molvinie von Britte. Nazywam sie Alonso Quijano, pochodze z Cesarstwa. Ale mniejsza o to...

Z checia mozna wyruszac juz teraz, kusi mnie jak najszybsze rozwiazanie waszego problemu.
< konczac przemowe, Alonso zaciagnal kolejny lyk z butli>
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Celtharion

avatar

Liczba postów : 83
Join date : 24/05/2012
Wiek : 23
Skąd : Łódź

PisanieTemat: Re: Główna Sala Biesiadna   2012-06-10, 14:49

Starzec zatarł ręce wesoło się uśmiechając, a jego życzliwa i serdeczna twarz zyskała jakby anielskiej aury, kiedy cieszył się z tego, że w końcu znalazł śmiałka, który miał by odwagę zmierzyć się z Wilkorem i pomóc w problemie z którym magowie sobie poradzić nie mogą. Po chwili mężczyzna wstał, otrzepał swoją białą, śnieżną szatę i pożegnał się poprzez silny uścisk dłoni z młodszym towarzyszem i bez słowa wyszedł, kierując się do wyjścia, by po prostu udać się na wycieczkę poza Nowy Avalon. Alonso mógł dostrzec, że mędrzec nie miał żadnego ekwipunku oprócz pęku licznych, świetnych kluczy przy pasie - jego uwagę przykuł złoty, długi klucz z końcem w kształcie głowy lwa o rubinowych oczach.

-Spiesz się, poczekam na Ciebie już na miejscu! - rzekł Molvin. Gdy wyszedłeś za nim z karczmy nie było po nim śladu, a jego biała szata zniknęła gdzieś w tłoku lub w którymś z zaułków. Nie wiedziałeś skąd, ale w głowie nakreśliła Ci się trasa i informacja, gdzie i którędy masz zmierzać. Doznałeś dziwnego uczucia, że ktoś chce Ci coś przekazać, lecz nie mogłeś odszyfrować, co to takiego. Po chwili znalazłeś się mimowolnie przy jednej z bram - zaskakująco szybko... Musiałeś się widocznie zamyślić i to było powodem takiej zmiany czasu i miejsca.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Metztli

avatar

Liczba postów : 9
Join date : 02/06/2012
Wiek : 27

PisanieTemat: Re: Główna Sala Biesiadna   2012-06-11, 17:07

Metztli uśmiechnęła się lekko, słysząc że nieznajomy olbrzym wie jakiej jest rasy - Jasne, siadaj. Tylko nie upij mi się od razu, już miałam taką towarzyszkę do rozmowy. Właśnie kimie gdzieś w rynsztoku, a zawsze jak już pić to raźniej z kimś - powiedziała, zadzierając głowę do góry i przyglądając się nieznajomemu - Zwłaszcza że dopiero przybyłam do tego miasta i nie wiem za bardzo co mam robić -
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
DreamEater

avatar

Liczba postów : 7
Join date : 03/06/2012

PisanieTemat: Re: Główna Sala Biesiadna   2012-06-12, 12:34

Agnay lekko nacisnęła klamkę i weszła do środka. Nasłuchiwała każdego odgłosu jaki do niej docierał... Bulgot rozlanego piwa, trzask kufla o stół, szepty przeznaczone tylko dla jednych uszu, a jednak wychwytywane przez mniszkę... Starszy mężczyzna w białej szacie... Dawno nie widziałam kolorów... a ten drugi? Alchemik... - myślała. Chwilkę wyłapywała dźwięki i skanowała wszystkich i wszystko w około. Ze zdumnieniem odkryła że większość tutaj posiada broń... Bdium... O JEST! - dotarł do niej cichutki odgłos stukniętej fiolki chowanej za pasem. Od razu podeszła do domniemanego alchemika - Witam. Mówią na mnie Cicha. Jesteście "panami" z ogłoszenia - przywitała się i skinęła na dwóch pozostałych. Uuu... ale zgrzyta tą zbroją i jaki fetor się od niego unosi... niech się umuje!... - myślała ciągle się uśmiechając.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Schyschek

avatar

Liczba postów : 104
Join date : 24/05/2012

PisanieTemat: Re: Główna Sala Biesiadna   2012-06-13, 18:43

Dosiadł się, a krzesło aż zaskrzypiało pod jego ciężarem.
-Mówisz żeś tu dopiero przybyła? No właśnie zastanawia mnie, czego właściwie takie fearie tutaj szukają - rzekł wesołym, acz wciąż przeraźliwym, "demonicznym" głosem -Choć z drugiej strony, jedna z fearie która tu niegdyś zaszła, całkiem nieźle się urządziła. Została nawet hrabinią... ale od przybycia naszego "kochanego", "umiłowanego" arcyksiążątka słuch po niej zaginął. Raczej nie trzeba się zastanawiać co się z nią stało. Cóż... karczmarzu cztery kufle piwa tu poproszę! - zawołał, a już po chwili kufle ze złocistym, porządnej jakości trunkiem wylądowały na stole. Olbrzym szepnął coś jeszcze karczmarzowi na odchodnym na ucho... najwyraźniej miał tu chyba porządne kontakty.
Zaraz też wziął pierwszy kufel do ręki i w dwóch-trzech łykach wypił całą zawartość. Tutaj też Metztli zauważyła, że dłoń owego jegomościa była pokrycia czerwonymi, lśniącymi łuskami, zaś pazury były wielkie, masywne i wyraźnie śmiertelnie ostre...

_________________
I'm not alive... and i'm not dead...
One day... i will come back...
Bringin' spring with myself
From my to yours hand
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Metztli

avatar

Liczba postów : 9
Join date : 02/06/2012
Wiek : 27

PisanieTemat: Re: Główna Sala Biesiadna   2012-06-13, 19:00

Metztli przez chwilę się zastanowiła - Po drodze do miasta spotkałam fearie która tu mieszkała, wiele mi opowiedziała o mieście, mieszkańcach i w ogóle. Gaduła była straszna, ale całkiem sympatyczna. Nie chciała powiedzieć dlaczego opuszcza miasto, ale udała się do Solignum, tam gdzie ja się urodziłam. I to jest właśnie powód dla którego jestem w mieście, Solignum to najnudniejsze i najspokojniejsze miejsce na świecie. Po prostu miałam dość tej monotonii, a podróż to jedyny sposób na jej przerwanie - opowiedziała pokrótce, karczmarz wreszcie podał jej upragnioną piołunówkę, fearie upiła kilka łyków- Nazywała się Metztli, tak jak ja. To ciekawe, bo to nie jest zbyt popularne imię wśród nas. Ty za to wyglądasz na obeznanego w tych okolicach - stwierdziła, przyglądając się ostrym pazurom towarzysza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Schyschek

avatar

Liczba postów : 104
Join date : 24/05/2012

PisanieTemat: Re: Główna Sala Biesiadna   2012-06-13, 19:21

Stół zatrząsł się, gdy olbrzym położył na nim z powrotem kufel.
-O, to widzisz, tak się składa że spotkałaś moją znajomą - odparł wyraźnie rozpromieniony -Wierzę że może Ci się taka monotonia znudzić... ja też, powiedzmy, opuściłem Knieje po części z tego względu, choć i tutaj trzeba uważać by nie dać się wciągnąć w krąg monotonii, bo tu takie pułapki też istnieją. A ja cóż... powiedzmy, że spędziłem tu trochę czasu. Właśnie jestem tu w celach "służbowych", podobno aptekarze z "Serafina" szukają ludzi do dalekiej wyprawy w Knieje... hej, ja byłem tam dosyć dawno, Ty zaś całkiem niedawno stamtąd przyszłaś... powinnaś mieć dobre rozeznanie w terenie i w ogóle, zapewne bardzo byś się przydała. Choć, w sumie, nie wiem czy chciałabyś wracać tam z powrotem - ale popatrz też na to z drugiej strony: uciekłaś przed monotnią, a taka wyprawa to przecież rzucenie się w wir przygód, prawda? - rzekł, dopijając pomiędzy wypowiadanymi zdaniami już drugi kufel.

_________________
I'm not alive... and i'm not dead...
One day... i will come back...
Bringin' spring with myself
From my to yours hand
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Metztli

avatar

Liczba postów : 9
Join date : 02/06/2012
Wiek : 27

PisanieTemat: Re: Główna Sala Biesiadna   2012-06-14, 06:08

Przez twarz Metztli przemknął jakby lekki cień niepokoju - W sumie, póki co nie mam wiele do roboty w mieście, a podróż przez las jednak z kimś nowym to już coś ciekawszego- stwierdziła i upiła zielonego trunku ze szklanki - Więc mówisz że w razie czego mam się zgłosić do tej apteki? Hmmm... zabrzmi to dziwnie, ale co to jest apteka? Bo tak naprawdę to chętnie bym wyruszyła na jakąś wyprawę, a masz rację, w lesie mogłabym się przydać. Pomimo że ten okoliczny nie do końca znam, ale las to las, wszędzie jest podobny. - stwierdziła i dopiła trunek, spojrzała na szklankę z dziwnym uśmiechem - Eh, u nas ciężko było zdobyć taki alkohol... Ej, karczmarzu, jeszcze jedną porcję! Poproszę... -
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Celtharion

avatar

Liczba postów : 83
Join date : 24/05/2012
Wiek : 23
Skąd : Łódź

PisanieTemat: Re: Główna Sala Biesiadna   2012-06-17, 16:07

Agnay trochę dziwnie wypadła w oczach mężczyzny, gdyż miała problemy z liczebnością jednostek w pomieszczeniu. Samotny aptekarz jedynie uśmiechnął się przyjaźnie i energicznie do mniszki, od razu się przedstawiając jako "Tristan von Britte" :

-Ah, witaj, witaj! Jestem Tristan z rodu "von Britte"! Pracuję w aptece "pod Serafinem" i właśnie szukałem kogoś na zadanie, "Cicha"... Jednakże potrzebuję więcej, niż jednej osoby. Czy masz kogoś ze sobą?

Młodzieniec wyczekująco, zabawnie podnosząc brwi do góry spojrzał za mniszkę w kierunku drzwi i rozejrzał się wokół. Pachniało od niego zdecydowanie zbyt silnym zapachem ziół i chemikaliów. Można by się przyzwyczaić...

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
brennus

avatar

Liczba postów : 2
Join date : 07/06/2012

PisanieTemat: Re: Główna Sala Biesiadna   2012-06-17, 16:36

Siward stwierdził, że co jak co, ale jeśli ma poszukiwać pracy to najlepiej rozpocząć od zwiedzenia Karczmy. Zobaczył on na słupie ogłoszeń, że poszukiwani są śmiałkowie, którzy wyruszą do dżungli w poszukiwaniu Berła Belaina. Przyglądając się otoczeniu stwierdził, że w Karczmie powinni być teraz panowie von Britte. Wchodząc od razu zauważył Tristana von Britte. "Tutaj jest ten elf" - pomyślał Siward i ruszył ku niemu. Ku swojemu niezadowoleniu zobaczył, że ktoś już z nim rozmawia na ten temat. Miał już się wycofać, gdy nagle ryknął:

- Agnay! -

Krasnolud ruszył ku niej z wielką radością. Sama zainteresowana była lekko zdezorientowana - nie wiedziała skąd ten krasnolud zna jej imię.

- Pamiętasz mnie? To ja Siward! Gdy wyruszyłaś z klasztoru do Nowego Avalonu zgubiłaś się w lesie. Na twoje szczęście spotkałem Cię, nakarmiłem i wskazałem dalszą drogę. W gruncie rzeczy to ty sprawiłaś, że zatęskniłem do przygód. Ale dość już tych opowieści. Słyszałem, że jest tu jakieś zadanie to wykonania, którego sama nie możesz wykonać. Z ochotą ruszę z tobą do boju. - rzekł krasnolud ucieszony ze spotkania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
DreamEater

avatar

Liczba postów : 7
Join date : 03/06/2012

PisanieTemat: Re: Główna Sala Biesiadna   2012-06-17, 16:40

-SIWAAAARD! - Odwróciła się tylko po to by rzucić mu się na szyję -No to chyba problem "więcej niż jednej osoby" został rozwiązany - Uśmiechnęła się do Alchemika "schodząc" z Siwarda. - A więc... Panie Britte... Co teraz?


// Sry za krótki post, mało czasu dziś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Iluzjonistka

avatar

Liczba postów : 2
Join date : 11/06/2012

PisanieTemat: Re: Główna Sala Biesiadna   2012-06-19, 14:30

Uwagę Elizabeth poruszającej się miarowym krokiem po Dzielnicy Portowej przykuła nie tyle karczma co ledwie widoczny napis "Pod Szczęśliwą Beczką".
Szczęśliwa beczka czego to ludzie nie wymyślą- pomyślała. Dopiero potem spojrzenie jej padło na niezbyt zachęcająco wyglądający budynek. Wiedziała czego można się spodziewać po takim miejscu, albo raczej, że można się spodziewać wszystkiego. Mimo to odetchnęła głęboko korzystając z lepszej jakości powietrza niż tego, które znajdowało się zapewne wewnątrz, śmiało nacisnęła klamkę i weszła do środka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Celtharion

avatar

Liczba postów : 83
Join date : 24/05/2012
Wiek : 23
Skąd : Łódź

PisanieTemat: Re: Główna Sala Biesiadna   2012-06-21, 17:54

Tristan jedynie westchnął widząc postać krasnoluda i ukradkiem spojrzał na jakiś metaliczny, owalny przedmiot który wyjął z kieszeni. Z widocznym zakłopotaniem, zniecierpliwieniem i negatywnym nastawieniem przyjął pojawienie się mężczyzny i czekał aż skończą się ckliwe chwile powitania między "Agnay" a "Siwardem". Alchemik spojrzał wyzywająco wgłąb duszy łowcy i parę dłuższych chwil wpatrywał się w niego:

-Ciekawe o jakim zadaniu mogłeś słyszeć, krasnoludzie... - widocznie smaczek postawił na koniec zdania, oznajmiając, że nie przepada za rasą kopaczy...

-Jeśli tego na prawdę chcesz, "Agnay", to jestem skłonny zgodzić się na wysłanie Was razem ze mną... Jednakże na pewno chcesz krasnoluda w swojej drużynie? - Tristan jedynie wyczekał dłuższy moment mając nadzieję, że kobieta zmieni swoje zdanie co do towarzysza i lekko się grymasząc wstał, kierując do drzwi karczmy, wołając swych nowych podwładnych gestem ręki. Gdy Ci do niego dotarli ten otworzywszy drewniane wrota przybytku rzucił im niedbale:

-Cel wyprawy znacie... Jutro skoro świt zbierzcie się pod Apteką niedaleko Ulicy Tysiąca Problemów. Wyruszymy rankiem w kierunku Dzikiej Kniej, a wraz z nami paru innych poszukiwaczy przygód. Przygotujcie się dobrze, bo wyprawa będzie bardzo długa, trudna i niebezpieczna - prowiant, ogólnie pożywienie, śpiwory i inne gadżety podróżnicze zapewniam sam. Reszta jednak to Wasza broszka... - tutaj jegomość von Britte zlustrował raz jeszcze krasnoluda i mniszkę, po czym uśmiechnął się jedynie i oddalając się gdzieś w półmrok uliczek miejskich rzekł dobitnie:

-Miłej nocy, zobaczymy się o świcie...

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jaskier

avatar

Liczba postów : 2
Join date : 05/08/2012

PisanieTemat: Re: Główna Sala Biesiadna   2012-08-16, 19:36

Brid pierwsze swe kroki skierował do karczmy.Długo przyglądał się budynkowi zanim postąpił pierwszy krok w kierunku drzwi, a gdy się to stało zatrzymał się.Spojrzał na budynek z niesmakiem, wziął głęboki oddech, zaczął.
-Dobra, więc czas zacząć nowe życie! - zakrzyknął radośnie i nacisnął klamkę raźnie maszerując w stronę szynkwasu krzywiąc się lekko pod odorem sali.
-Cholerna rudera po co ja tu w ogóle wchodziłem - szepnął do siebie.
Kiedy Brid stanął przed karczmarzem otaksował go wzrokiem a następnie oparłszy się o ladę poprosił o piwo, zapłacił a następnie nachylił kufel do ust i udając, że pije rozglądał się po sali szukając kogoś rzucającego się w oczy mogącego zapewnić godziwą zapłatę za dobrze wykonaną robotę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Główna Sala Biesiadna   

Powrót do góry Go down
 
Główna Sala Biesiadna
Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Gra :: Nowy Avalon :: Karczma-
Skocz do: