Polski PBF RPG rozgrywany w autorskim świecie fantasy
 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 N'aakh Ma'paakh

Go down 
AutorWiadomość
Schyschek

avatar

Liczba postów : 104
Join date : 24/05/2012

PisanieTemat: N'aakh Ma'paakh   2012-06-26, 10:21

Wielkie, wzniesione na morzu miasto, założone przez wielką społeczność nag, mermenów, syren i innych morskich stworzeń. Monumentalne kamienne budowle, wznoszące się na ogromne wysokości patrząc jedynie z perspektywy chodników i przepięknych ogrodów na tafli morza... a przecież to samo miasto rozciągało się jeszcze niżej, daleko w morskiej toni. Pełne urokliwych wodospadów, ogrodów, naściennych malowideł i rzeźb przedstawiających piękno syrenich istot.

Jedno z najniebezpieczniejszych miejsc na świecie, dla lądowych stworzeń. Wykorzystywane tu jako tania siła robocza na pobliskich wysepkach, zwyczajni niewolnicy. Mniej więcej taki stosunek miała wobec nich społeczność N'aakh Ma'paakh.

_________________
I'm not alive... and i'm not dead...
One day... i will come back...
Bringin' spring with myself
From my to yours hand
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Schyschek

avatar

Liczba postów : 104
Join date : 24/05/2012

PisanieTemat: Re: N'aakh Ma'paakh   2012-06-26, 10:37

Mei, Metallicana i Shimor obudzili się niemal w tej samej chwili, gdy ktoś kopnął ich w twarz. Znajdowali się w tym samym, zacienionym pomieszczeniu, które przeszywała wilgoć. Właściwie, to wszystko tu było cholernie mokre. Kończyny mieli skrępowane, Metallicana dodatkowo znajdował się w jakiejś szklanej beczce - nieco przyciasnej, warto dodać. Siedzieli wszyscy oparci o ścianę, obok nich byli jeszcze Greshana, Ferreis, Bukhnak i Tiara, oraz około ośmiu piratów.
Nad nimi stała dwójka imponujących gabrytami mermenów, dzierżących błyszczące, stalowe trójzęby, noszący na sobie naramienniki i napierśniki. Respektownie trzymali się za syreną o świecących na jasnoniebiesko oczach i długich blond włosach; bardzo piękną i urokliwą syreną. Ona sama jednak nie była zbyt miła.
-Jak śśśię mają moi nowi ssłużący? - tu pogładziła Shimora ogonem po twarzy, zaraz też sprzedając mu z tego samego ogona potężnego, bolesnego plaskacza prosto w policzek. Uśmiechnęła się toksycznie -Wkrótcce czass do praccy. RADZIŁABYM wam się nie lenić... witajcie w N'aakh Ma'paakh! - po czym odeszła, wraz z mermenami, zostawiając za sobą otwarte drzwi naprzeciwko jakiegoś glonowego ogrodu i chodniku wokół niego. Na chwilę nowi niewolnicy zostali sami ze sobą... lecz któż wie na jak długo? Cóż, mieli teraz czas na rozmowy, choć wszyscy byli skrępowani.

//pozbawieni jesteście tymczasowo ekwipunku.

_________________
I'm not alive... and i'm not dead...
One day... i will come back...
Bringin' spring with myself
From my to yours hand
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Celtharion

avatar

Liczba postów : 83
Join date : 24/05/2012
Wiek : 22
Skąd : Łódź

PisanieTemat: Re: N'aakh Ma'paakh   2012-06-26, 13:41

Metallicana przez zęby przecedził jakąś starożytną, zakazaną dawno w świecie śmiertelnych formułę zaklęcia. Niezrozumiałe, dzikie i owiane grozą słowa wiły się wokół jego języka, gdy próbował przyzwać do siebie demona Morgotha, by ten wyciągnął go z tarapatów tak, jak to robił już nie raz. Widocznie przerwa dziesięciu lat zostawiła swe piętno, lub coś go blokowało, lecz potężne zaklęcia przywołania nie działały - był zbyt słaby, by uciec z beczki i z tego miejsca za pomocą czarów i zaklęć... Musiał polegać na swoim wątłym, materialnym ciele - wątłym wobec siły magicznej, bo przecież był w znakomitej formie.


Przez chwilę spróbował wyprostować lekko nogi, podnosząc także ręce do góry, dotykając od spodu wieka beczki. Próbował prostując nogi i ręce wypchnąć barkiem wieko do góry, lub jakoś rozczepić to całe "naczynie".

-Ihme ahma ihme MORGOTH! Vaggh von bargath ihme Orion! - krzyczał nadal, próbując magicznie uciec z królestwa syren i morskich istot, o których wiedział niewiele. W końcu nie ciekawiły go morskie odmęty, gdy był w Otchłani, a jedynie świat śmiertelnych w pojęciu ogólnym - na lądzie...

-Przeklęte pirackie ścierwa... Wyrwę Wam języki i wygryzę serca, gdy Morgoth wysłucha moich zaklęć! - rzucił cedząc przez zęby w kierunku skrępowanych osiłków, bardzo zdenerwowany, jeśli by nie powiedzieć "wściekły". W jego oczach paliły się silne, jasne iskry, towarzyszące mu podczas wyjątkowego napływu uczuć, co nie sprzyjało jego demonicznej naturze. Musiał się uspokoić...

Nie tak miało wyglądać ponowne życie po wskrzeszeniu go ze świata zmarłych...

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fenris

avatar

Liczba postów : 17
Join date : 24/05/2012

PisanieTemat: Re: N'aakh Ma'paakh   2012-06-26, 14:11

Szybko po przebudzeniu, upadły anioł skojarzył co się stało. Ale w sumie mogło być o wiele gorzej, w zasadzie widząc jak mała liczba ich tu jest zastanawiał się jakiż to los spotkał resztę załogi... po prostu podejrzewał, że już nie są na tym świecie.
Nagi grały nieczysto, tak, że anioł nie miał nawet szansy na prawdziwą walkę, a teraz nie mógł nawet znaleźć swojego miecza. Czemu go magicznie nie schował? Teraz mógł już tylko żałować.
Rozmowny to Mei nie był, ale wydawało mu się, że spotkał dawnego druha.
- Witaj, Shimorze. - powiedział ni z gruchy ni z pietruchy w stronę elfa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shimor

avatar

Liczba postów : 9
Join date : 24/05/2012
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: N'aakh Ma'paakh   2012-06-27, 10:37

Kto by przypuszczał, że w oceanie mogą znajdować się tak wymyślne istoty. Mermeny, bo tak się chyba nazywały, były uzbrojone po zęby, a ja siedziałem skrępowany. Ich przywódczyni, piękna syrena tylko z pozoru wydawała się być miłą i urokliwą. Na początku pogładziła mnie swoim ogonem, a potem dostałem nim w twarz. Coś mi mówiło, że to nie będzie zwykła wycieczka.

Siedziałem skrępowany na podłodze. Tak naprawdę mogłem tylko poruszać ustami. Obok mnie było też 13 innych nieszczęśników. Najbardziej zaciekawiła mnie szklana beczka. Nie była to zwykła beczka, dochodziły z niej odgłosy. A więc moja sytuacja nie była taka beznadziejna. Przynajmniej wiem, co się wokół mnie dzieje. Najgorsze było to, że przywódczyni tych morskich istot, powiedziała, że jesteśmy niewolnikami. Oczywiście nie zamierzałem tu zostać. Myślę, że inni także podzielali moje zdanie.

Z rozmyślań wyrwał mnie znajomy głos. Okazało się, że był to upadły anioł, który kiedyś był razem ze mną w więzieniu. Od razu zrobiło mi się lepiej. Teraz przynajmniej wiedziałem, że jest tutaj ktoś znajomy.
- Witaj. Myślisz, że się stąd wydostaniemy? - zapytałem, przechodząc od razu do rzeczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fenris

avatar

Liczba postów : 17
Join date : 24/05/2012

PisanieTemat: Re: N'aakh Ma'paakh   2012-06-27, 17:43

- Nie. - powiedział krótko i zwięźle Mei choć nie całkiem szczerze. Rozmowny to on nie był i chciał jak najszybciej oddalić się w cień. A potem? Chciał niewiele, tylko obserwować rozwój wypadków, w spokoju. Nie czuł ani jakiegoś dyskomfortu ani nie winił syren, choć fakt , że ktoś go zniewolił gdy on wyzwolił się spod ramion stwórcy był trochę upokarzający. W sumie na tyle upokarzający aby ukarać krwawo oprawców gdy tylko nadarzy się okazja.
- Ale i tak trzeba działać. - kiwnął głową jakby sam do siebie choć w zamiarze miał potwierdzić swą gotowość na ewentualny bunt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Celtharion

avatar

Liczba postów : 83
Join date : 24/05/2012
Wiek : 22
Skąd : Łódź

PisanieTemat: Re: N'aakh Ma'paakh   2012-06-29, 19:01

-Otwórzcie tą cholerną beczkę! Igh ham unus patronus! Moggh awen minde! - z dziwnego więzienia nadal dobiegały trochę czasem niezrozumiałe okrzyki i groźby z nieznanymi odbiorcami. Widocznie ten, kto siedział w tej beczce miał już dosyć pobytu tutaj, chociaż dopiero, co zawitał w tak egzotyczne miejsce. Samael wiedział, że jak pozostanie tu dłużej, to może nie dać rady uciec do Otchłani. W końcu musieli się dowiedzieć, że jest on istotą magiczną i poza światową, niematerialną. Ciężka dola go czeka...

Życie śmiertelnika nie jest jednak takie cudowne...

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Schyschek

avatar

Liczba postów : 104
Join date : 24/05/2012

PisanieTemat: Re: N'aakh Ma'paakh   2012-07-08, 10:56

Tak sobie siedzieli, gadali i nudzili się. Ktoś tam próbował wyrwać się z więzów, ale z marnym skutkiem. Podobnie jak działania Metallicany, który choć wiercił się na wszystkie strony, nie był w stanie nic beczce zrobić. No poza tym, że tam się parę razy na bok przekręciła.

I zupełnie nagle przed drzwi wszedł... ktoś. O dziwo człowiek. Cóż nagi chyba zostawiły ich niepilnowanych... w każdym razie człek ów na sobie nosił jakiś brązowy, postrzępiony i brudny płaszcz, jakieś tam wyblakłoczarne płócienne spodnie. I zgarbiony był. I cały przemoczony. Prawego oka nie miał, łysy był, a twarz była tak pomarszczona, iż przyznać by mu można było już naprawdę sędziwy wiek. Był bardzo niski i o wątłej posturze, co dodatkowo pogłębiał fakt garba.
Popatrzył się chwilę po wszystkich, po czym wyjął zza pasa zardzewiały, poszczerbiały kozik i począł odcinać więzy. Wszystkim. Poza Metallicaną, który siedział zamknięty w beczce, a najwyraźniej tajemniczy przybysz nie miał zamiaru się nim zainteresować. Był on nadzwyczaj cichy... nie odzywał się właściwie w ogóle, podobnie jak wszystkie ruchy jakie wykonywał były po prostu bezdźwięczne.
Wszyscy po kolei dziękowali mu za uwolnienie. Poza dwoma piratami, którzy po uwolnieniu chcieli, wdzięczni, zabić, ale walka była nadzwyczaj krótka i cicha. Tajemniczy garbaty staruch był po prostu zdecydowanie za szybki, a dwójka niewdzięcznych piratów skończyła z podciętymi gardłami.
Akcja uwalniania nowych-byłych-niewolników odbyła się szybko. Bardzo szybko. Ledwo staruch do nich wlazł, tak już znów był przy drzwiach. Rozglądnął się na zewnątrz i dał znak, by za nim poszli...
...poza Metallicaną, który dalej siedział w beczce.

Wszelkie próby nawiązania rozmowy starzec zaraz tłumił, nakazując gestami ciszę. W takim miejscu było to w sumie uzasadnione...
Na zewnątrz ukazał im się niewielkich rozmiarów plac, którego centrum zajmował wysoki, glonowy ogród, oddzielony od chodnika niskim murkiem, znad którego na chodnik wylewała się leniwie woda, a z chodnika znów do kanałku pomiędzy nim a zabudowaniami. Kanalik otaczał cały plac, i był naprawdę wąski.
Budynki wokół były wysokie. Bardzo. Choć widać było, ze to jeszcze nie jest ta bogata dzielnica, gdyż można było odnieść wrażenie, iż pojedyncze budynki/domki były dosłownie nasrane jeden nad drugim, i w sumie nie mijało się to za bardzo z prawdą. Ściany większości były na tyle niskie, by mermen czy syrena mogły "wśliznąć" się na sufit, a człowiek wskoczyć na nie (acz z pewnymi trudami)... tworzyły one coś w rodzaju schodków ku górze. Dobre miejsce do parkouru.
Z placu na któym się znaleźli, odchodziły cztery drogi, odpowiednio ku wszystkim kierunkom geograficznym. Północna i wschodnia ulica prowadziły do, na oko biednych i jeszcze biedniejszych ulic, południowa do bogatszych (gdzie już parkouru na dachach się uprawiać nie dało) a na wschodzie chyba było zejście do niższych, podmorskich części miasta. O dziwo, cały plac był pusty...

Z południowej uliczki dochodził coraz głośniejsze odgłosy, coś jakby rozmowy... i to sporej ilości osób. Gdy wszyscy odwrócili się w tę stronę, po chwili zdali sobie sprawę, że starzec zniknął. Po prostu. Zniknął. Już go nie było. A ktoś z południa, z bogatszej uliczki, nadchodził. I to dużo "ktosiów". Chyba wypadałoby się gdzieś schować. Glonowy ogród w centralnej części placu wyglądał na dogodną opcję, lecz nie pomieściłby wielu - zwłaszcza że już kilkoro z pokładu Białej Łani się tam schowało. Można było, jeśli było się małym, próbować schować w kanale między chodnikiem a budynkami, którą to opcję wykorzystał troll, z którym Shimor był w oddziale. Kanał zdawał się być dosyć głęboki by się ukryć, lecz chyba był za mały dla kogokolwiek innego. Pozostałymi opcjami byłby parkourowy sprint w górę budynków, z nadzieją iż gdzieś będzie otwarte okno i pomieszczenie bez mieszkańca, lub bieg przez pozostałe uliczki z nadzieją na nie natknięcie się na nikogo kto chciałby Ci rozpruć bebechy.

A Metallicana jak siedział wkurwiony w beczcze, tak siedzi. Tyle że już bez towarzyszy w niedoli. O, chyba ktoś znów się tu pojawił. Może to starzec powrócił, by go uwolnić? A może tamci już uciekli, a tu naga lub mermen wszedł sprawdzić co się dzieje? Obie opcje były wątpliwe, gdyż ów ktoś nic nie mówił. I nic nie robił z beczką. Metallicana nie widział kto to ani gdzie dokładnie jest, ale może warto byłoby zwrócić na siebie uwagę?

//dużo bełkotu.

_________________
I'm not alive... and i'm not dead...
One day... i will come back...
Bringin' spring with myself
From my to yours hand
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Celtharion

avatar

Liczba postów : 83
Join date : 24/05/2012
Wiek : 22
Skąd : Łódź

PisanieTemat: Re: N'aakh Ma'paakh   2012-07-22, 07:21

Czarodziej siedział w beczce z rękami dziwnie związanymi, uwięziony, upokorzony i pozbawiony wszelkiej swej magicznej siły, jaką dysponował niegdyś tam na dole, czyli w Otchłani. Miejsce to podobne do piekła różniło się tym, że demony, diabły i inni ludziom podobni osobnicy udawali się tam dobrowolnie i czasem nawet chętnie. Co prawda nie było tam odprawianych masochistycznych orgii i heretyckich tańców kultu jakiegoś nudnego bożka śmierci jakich więcej, niż samych ludzi, ani nawet lawy czy męczenia śmiertelników. Ot podziemne miasto, w którym czas jest niby zatrzymany, lecz trwa nieustannie. Miejsce poza czasem i oddalone od świata śmiertelników. Nieograniczona wiedza, siła i zaklęcia na tacy, możliwość poznania najstraszniejszych czarnoksiężników i czarownic... Ale bez ludzkich grzechów.

W Otchłani Samael nie mógł niczego, co kiedyś sprawiało mu przyjemność - dziewki znaleźć chętnej, wypić butelczynę gorzałki lub z siedem butelczyn trunku, tańczyć, śpiewać, zabijać i chociażby jeść. Ale za jaką cenę? On, wielki mag z Otchłani który został łaskawie obdarzony mocą przez samego Pana gnije teraz w jakiejś beczce na środku oceanu, z dala od cywilizacji. Ah, gdyby mógł tutaj kogoś przyzwać albo odzyskać dawną moc... Nic... Po prostu utracił chyba ten dar wraz ze wstąpieniem do świata śmiertelników. A teraz to...

Chwila... Czyżby kroki? Tak, to na pewno odgłos czyjegoś nadejścia. Musi ktoś tutaj być. Prawdopodobnie to jakaś syrena lub ich powabne, męskie odmiany bez członka. Lecz jak to ratunek? Tak, czy inaczej wszyscy chyba już uciekli - oprócz mnie. Czas działać...

Demon przyłożył ręce do wieka beczki od środka i lekko się poszamotał, delikatnie bujając beczką i próbując się oswobodzić. Dłońmi dotknął zimnego materiału przypominającego szkło i lekko wypychając wieko siłą mięśni nakreślił w umyśle magiczny okrąg. Dłonie ułożone prawie równolegle z rozpostartymi palcami dały możliwość nałożenia na wieko "Oka Morgotha". Czyli znaku wspierającego czary. Kciuki i palce wskazujące obu rąk złączyły się, a Samael zgromadziwszy w sobie jeszcze raz siłę magiczną podjął próbę ucieczki.

-Zakazana Magia Fal! Zaklęcie pierwsze, Fala Magnetyczna! - krzyknął dla możliwego, lepszego efektu, swoją unikalną odmianą magii uderzając okręgiem wielkości wieka beczki w więzienie z zamiarem wysadzenia go do góry. Wprawdzie jego technika działa tylko do przodu, więc nie powinien być zagrożony, a być może coś się uda...

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: N'aakh Ma'paakh   

Powrót do góry Go down
 
N'aakh Ma'paakh
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Gra :: Wielki Ocean-
Skocz do: