Polski PBF RPG rozgrywany w autorskim świecie fantasy
 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Wieża czarnoksiężnika

Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Brazar

avatar

Liczba postów : 128
Join date : 24/05/2012
Wiek : 24

PisanieTemat: Wieża czarnoksiężnika   2012-06-20, 20:21

Daleko poza miastem, gdzie rozpoczynał się Las i gdzie graniczyły z oraz Morzem, przez klify znajdowała się stara opustoszała wieża, do której nawet istoty lasu bały się zapuszczać. Kształtem przypominała wielki szpon stworzony z jednej litej skały w którym zostały wyryte wielkie schody, wrota oraz nieliczne okna. Gdzieniegdzie sterczały wypustki skalne oraz kolce. Miejsce to było ponoć zabezpieczone licznymi potężnymi zaklęciami i chroniły go straszne potwory. Ostatnio jednak zaczęły stamtąd dochodzić znaki życia. Czyżby ktoś tam zamieszkał?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lee

avatar

Liczba postów : 14
Join date : 24/05/2012

PisanieTemat: Re: Wieża czarnoksiężnika   2012-06-22, 18:02

Lee wędrował przez las. Ktoś może zapytać po co? Przecież wędrować po lasach samemu nadal nie jest bezpiecznie. Ale Mroczny Elf się nie bał. Miał swoje czary i swój miecz, który przepędzi każdego stwora, jak uważał. Teraz jednak miecz spoczywał w pochwie, a tarcze odwieszona na plecach. Szedł odziany w swój kirys i kościaną maskę, która przyprawiała o zawał napotkane istoty. Gdy jednak zapuścił się w las, nie spotkał już nikogo.

Tego dnia miał nadzieję zarobić. Ubić jakiegoś stwora, zataszczyć go do miasta i sprzedać. Wszystko byłoby w porządku, gdyby tego stwora spotkał i gdyby nie zabłądził. W końcu udało mu się opuścić las, lecz natrafił na jeszcze dziwniejsze zjawisko - samotną wieżę. Wtedy odczuł niepokój. Dłoń zaczęła błądzić przy rękojeści miecza. "Co to ma być", pomyślał. Zaczął rozglądać się wokół wieży.
- Ostatnia taka wycieczka - mruknął do siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Schyschek

avatar

Liczba postów : 104
Join date : 24/05/2012

PisanieTemat: Re: Wieża czarnoksiężnika   2012-06-27, 19:27

Kraka-Tor szedł sobie właśnie wzdłuż klifów - szukał szablopazurzych smokoptaków, które mieszkiwały w tych okolicach, właśnie dla szablastych pazurków i zębisk jak zyletka... i do tego barwnych piór... oraz mięsa, którego był koneserem. Słowem: pokłusować.

Tego dnia miał on jednak pecha. Nie mógł natrafić na żadnego. A że i tak nie miał w sumie nic ciekawszego do roboty, no, poza polowaniami na ludzi, to zapuszczał się dalej i dalej w poszukiwaniu zdobyczy. I wtem zobaczył... to coś. Tą wieżę wykutą w kamieniu na kształt kła.

Po chwili dosłyszał też, jakby ktoś niedaleko był. Zaczął więc skradać się na czterech łapach, nisko przy ziemi, klucząc od kamienia do kamienia, od klifu do klifu, od przeszkody do przeszkody, byleby pozostać niezauważonym i mieć wgląd na całą sytuację. Wkrótce obaczył też... mrocznego elfa, spacerującego sobie wokół wieży i jakby przypatrując się jej. Chyba był tu po raz pierwszy, tak jak sam smoczak. Chwila refleksji: zabić i zjeść, posmakować w mięsie mrocznych elfów którego chyba nigdy nie jadł, czy spróbować poznać tę niecodzienną jak na tutejsze tereny rasę? Pomimo nieco przyburczącego brzucha wybór padł na to drugie, ze zwyczajnej głupiej ciekawości. A gdyby elf miał problem i tak by zabił, o.

Po chwili też wpadł na dziwny pomysł... począł dalej podkradać się do elfa. Jak najciszej, co patrząc na jego naturalne umiejętności nie było zbyt trudne, powolutku... i wówczas, gdy elfik był w sumie dosyć blisko wieży, a sam smoczak jakieś dwa metry od niego, zupełnie nagle zerwał się, odbił skrzydłami, skoczył, wylądował lekko na elfie - stopami na ramionach - po czym odbił się od niego ponownie (prawdopodobnie powalając biedaka na ziemię), znów z pomocą skrzydeł, i wylądował na jednym ze schodków wieży, parę metrów nad głową ciemnoskórego spiczastouchego.
Kraka-Tor przykucnął, tak, by w razie czego zaraz wyskoczyć i uniknąć zcegoś lecącego w jego stronę czy coś... tak na wszelki wypadek.
-Wydajesz się zastanawiać tak samo jak ja, co to do cholery jest za wieża, prawda? - zagadał sykliwie, niskim, "potwornym" tonem, jakim miał w zwyczaju.

_________________
I'm not alive... and i'm not dead...
One day... i will come back...
Bringin' spring with myself
From my to yours hand
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lee

avatar

Liczba postów : 14
Join date : 24/05/2012

PisanieTemat: Re: Wieża czarnoksiężnika   2012-06-27, 20:38

Lee wydupcył się z całym rynsztunkiem na twardą ziemię.
- Ożesz ty diable rżnięty we wszystkie otwory - bełkotał, zbierając się. Gdy już wstał i wymasował twarz, rozejrzał się. Jego wzrok padł na... "coś". Twarz czegoś były skryta pod kapturem. Ino potężne skrzydła widział. Przekręcił głowę to w lewo, to w prawo, a nadal nie przypominał sobie, co to może być za istota. Mało tego, to coś potrafiło mówić!
- Chyba za dużo palę... - mruknął pod nosem. - Te ty! Nie zbliżaj się do mnie póki co, bo nie wiem czy to nie jakiś podstęp maga, co tą wieże zamieszkuje. Wszakże trochę demonów widziałem na obrazkach, ciebie nie kojarzę. Jestem Exsul, a ty nosisz jakieś imię? Gadać przecież umiesz - powiedział Mroczny Elf spod swej kościanej maski. Dla większości była przerażająca. Tajemniczy stwór był bardziej odważny niż głupi, jak stwierdził Lee.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Brazar

avatar

Liczba postów : 128
Join date : 24/05/2012
Wiek : 24

PisanieTemat: Re: Wieża czarnoksiężnika   2012-07-05, 17:44

Okolice wieży były opustoszałe. Nie można tu było spotkać żadnego zająca, jaszczurki czy szczura, nie mówiąc już o czymś większym. Nawet wszędobylska trawa czy muchy omijały ten teren szerokim łukiem. Coś musiało wisieć w powietrzy i było to bardzo ale to bardzo nieprzyjemne.

Lee zobaczył proste, wąskie kamienne schody prowadzące na wysokość pierwszego piętra gdzie w skale wykute były najprawdopodobniej wrota. Czarna brama, sprawiała wrażenie przejścia do Pustki umieszczonego na ziemi. Ciekawość pchała go jednak do przodu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Schyschek

avatar

Liczba postów : 104
Join date : 24/05/2012

PisanieTemat: Re: Wieża czarnoksiężnika   2012-07-08, 11:08

-Wiesz, szczerze powiedziawszy to śmierdzisz i nie bardzo mam ochoty Cię zabić, bez obrazy. Nie zbyt lubię jadać czegoś co śmierdzi, no chyba że w ostateczności - odpowiedział mu całkowicie naturalnie, tak jakby mówił o starych grzankach, a nie o jedzeniu rozmówcy -Mów mi Krak. Właściwie, to czym jesteś? - spytał się, patrząc na kościaną maskę -Fajna maska, z kości czego jest wykonana? Zrobiłbym sobie taką. Ale dobra, cho no tu na górę, patrz, tu jest jakieś dziwne coś - rzekł, zauważając pustą "bramę" donikąd.

_________________
I'm not alive... and i'm not dead...
One day... i will come back...
Bringin' spring with myself
From my to yours hand
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lee

avatar

Liczba postów : 14
Join date : 24/05/2012

PisanieTemat: Re: Wieża czarnoksiężnika   2012-07-14, 19:12

- Śmierdzę? Teraz nie wiem czy to dobrze, czy źle. W każdym razie jestem Elfem, ale nie takim zwykłym. Można mnie nazwać... inną odmianą tego gatunku. Śmiertelnicy nazywają nas Mrocznymi Elfami. A maska? To część czaszki magicznie stworzonej bestii. Nie wiem jakie miano nosi w "waszym" języku. Ty też jesteś... "oryginalny". Pierwszy raz widzę istotę takiej rasy. Stwierdzam, że nie chciałbym wchodzić z tobą w potyczkę, pomimo moich magicznych zdolności. Tak, jestem magiem, a raczej magiem bojowym. Chodź moi Mistrzowie twierdzili, że za bardzo daję się ponieść emocjom jak na maga i jestem zbyt nieostrożny, a także porywczy. Dość już o mnie. W każdym razie - rzekł Lee, wyciągając z pochwy swój jednosieczny miecz - zamierzam dostać się do wnętrza wieży. Instynkt podpowiada mi, że znajdę tam wiele cennych i rzadkich przedmiotów. Nie wiem tylko, czy dam radę je wynieść - dodał na koniec. Osłaniając się tarczą, spróbował przekroczyć Czarną Bramę...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Brazar

avatar

Liczba postów : 128
Join date : 24/05/2012
Wiek : 24

PisanieTemat: Re: Wieża czarnoksiężnika   2012-07-23, 09:20

Brama była wykonana z jakiegoś gatunku drewna występującego zapewne w głębi Nowego Świata. Kiedy Lee pchnął je lekko ustąpiły miękko i niczym wiatr otworzyły się do środka. Nozdrza mrocznego elfa wypełnił zapach minionych wieków- kurz, zatęchłe powietrze. Wszystko sprawiało wrażenie jakby nikt nie odwiedzał tego miejsca od kilku wieków. Coś jednak podpowiadało elfkowi, że tak nie jest.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
SzalonyJogurt

avatar

Liczba postów : 57
Join date : 24/05/2012
Wiek : 23

PisanieTemat: Re: Wieża czarnoksiężnika   2012-07-26, 21:46

https://www.youtube.com/watch?v=sKv0rtgI7mw

Arry od dwóch dni był w mieście. Pierwszy poświęcił na zwiedzanie metropolii, drugi zaś na szukanie pracy. W samym Nowym Avalonie ciężko było ostatnimi czasy z dobrą robotą, szczególnie dla takich jak on. Do pracy u rzemieślników trzeba było doświadczenia, a gdzie indziej przyjmowali jedynie do burdeli i podejrzanych knajp portowych. Chłopak postanowił więc wybrać się na farmy w poszukiwaniu szczęścia. Ludzie nie byli zbyt przyjaźni. Niechętnie wdawali się w rozmowy i nie byli skłonni do pomocy. Oprócz tego część wieśniaków pilnie strzegła swych ziem okrążając pola z trzymanymi na smyczach psami czy siedząc na drzewach z łukami w pogotowiu. O znalezieniu pracy, czy suchego kąta nie było mowy.
Nie pamiętał ile przeszedł tego dnia. Kiedy wychodził poranne słońce ledwo przygrzewało, teraz zaś robiło się powoli pomarańczowe mając niedługo skończyć swą wędrówkę gdzieś hen daleko za zielenią lasu. Powietrze pachniało sianem i wilgocią, chyba zbierało się na deszcz. Pachniało właściwie wieloma rzeczami ale przede wszystkim pachniało latem. Chłopak raz powoli stawiał kroki na wyjeżdżonej drodze, wzbijając butami małe kłębki kurzu, a raz szedł przez pola stając się jakby małą łódeczką na złocistym od zbóż oceanie. Przyjemnie chłodny wiatr tworzył piękne fale na morzu żyta i traw z rzadka tylko rozpraszanym przez wysepki zagród. Nieproszony wietrzyk wdzierał się za kołnierz i majtał złośliwie połami kurtki. Arry jednak nie zwracał na to uwagi. Był teraz w innym miejscu, zatopiony w myślach. Umysł przeniósł go daleko do małego drewnianego domku. Spokojnego, przytulnego i wypełnionego zapachem świeżo upieczonego chleba, pewnie wyjmowanego właśnie z piecyka. Teraz burczało mu w brzuchu ale nie tym się martwił. Największym strapieniem była jednak myśl, że gdy zaraz odwróci się i spojrzy w tył, nieco ponad dojrzałymi kłosami znów zobaczy gdzie jest. Sam w tym zimnym, obcym mieście, do którego został wysłany na najbliższe kilka lat, by znaleźć pracę i dojrzeć. On, niezbyt zaradny i nieśmiały chłopak z małego miasta. Sam jak palec. Teraz rozmyślał gdzie spędzić najbliższą noc i co właściwie dalej ze sobą zrobić.
Arrego wyrwał z rozmarzenia dopiero wystający z koleiny kamień o który się potknął. Chłopak rozejrzał się i zdał sobie sprawę, że jest właśnie tak daleko, że powrót zajmie mu co najmniej kilka godzin, natomiast nie dalej jak za dwie zrobi się ciemno. W zdenerwowaniu zastanawiał się co począć, gdy nagle jego wzrok zatrzymał się na wyzierającym z oddali ciemnym pazurze wieży. Wyglądała na opuszczoną, może udałoby się więc w niej przenocować. Do budynku było wielokrotnie bliżej niż do miasta, może nawet uda mu się dojść przed zmierzchem. Wycisnął więc ostatki sił z obolałych nóg i ruszył do przodu aż nie znalazł się pod drzwiami monumentalnej budowli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mroczny Kefir

avatar

Liczba postów : 32
Join date : 26/05/2012
Wiek : 23
Skąd : Płock

PisanieTemat: Re: Wieża czarnoksiężnika   2012-07-28, 09:39


Walka z wilkołakiem trwała już godzinę. Maksymilian wolno zataczał kręgi wokół stwora. Walka była niemal przez Łowcę wygrana - nie miał on prawie żadnych ran, prócz długiego śladu po pazurze na policzku, a człowiek-wilk był pełen własnej krwi - na prawym udzie, lewym ramieniu, klatce piersiowej i brzuchu. Widać było, że cierpi.

- Pan palce me przygotował do modlitwy, a ręce me do bitwy! - wrzasnął Maksymilian i szybkim, nieludzkim ruchem wyjął swój srebrny łańcuch i złapał nim kostkę potwora. Tamten tylko wrzasnął i padł na ziemię. Czuć było odór palonej sierści i mięsa. Srebro było zabójcze dla takich paskudnych istot - stworzonych z mroku i magii.

Były inkwizytor wolnym krokiem szedł w stronę swego oponenta. Twarz jego wyrażała niepohamowaną, sadystyczną radość. Kochał patrzeć, jak wszelakie monstra i heretycy kwiczą i cierpią, gdy czują na sobie moc Pana.

" Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię.
Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz.
Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową;
i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy. "

Po wypowiedzeniu cytatu z świętej Księgi doszedł wreszcie do wierzgającego potwora. Jego czerwone, nieludzkie ślepia wyrażały ból i przerażenie. Z pyska leciała piana. Coraz więcej krwi. Noga była już prawie spalona..... Maksymilian ukląkł i poprawił łańcuch. Po chwili związywał on obydwie nogi i ręce. Monstrum wrzeszczało dalej. To muzyka dla uszu Łowcy. Czuł się jak w raju. Czuł olbrzymie podniecenie. Sadyzm. O tak. To jego mały fetysz.

Nie mógł tego dłużej wytrzymać. Szybko odpiął klapkę na swych nogawicach i wyjął swe nabrzmiałe narzędzie. Lewą rękę trzymał na rękojeści swego oręża, a prawą się zaspokajał. W chwili ekstazy podniósł miecz i przebił nim serce potwora. Ten po chwili umarł i przemienił się młodą, bardzo ładną i zmasakrowaną, rudowłosą kobietę.
"Jeszcze ciepła...." - rzekł sam do siebie po chwili namysłu i klęknął między jej udami.....

Po skończonej robocie wstał i zobaczył, że jakieś trzysta stóp od niego stoi jakaś wieża, z której emanowała mroczna magia. Takie rzeczy się czuje. Zawiązał klapkę na swych spodniach i wolnym chodem ruszył w stronę budowli.

Dotarł tam po jakimś czasie. Zobaczył, że przed wieżą ktoś stoi - jakiś młody chłopaczyna. Podszedł do niego z radością wypisaną na twarzy i rzekł:
- Na Chwałę Pana! Co cię tu sprowadza, chłopcze? Do miejsca, z którego emanuje mroczna magia!


Ostatnio zmieniony przez Mroczny Kefir dnia 2012-07-28, 13:05, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
SzalonyJogurt

avatar

Liczba postów : 57
Join date : 24/05/2012
Wiek : 23

PisanieTemat: Re: Wieża czarnoksiężnika   2012-07-28, 10:27

Arry mało co nie wyskoczył z siebie. Był przekonany, że jest sam, a najbliższego żywego ducha próżno szukać w promieniu kilometra. Może to trawa sprawiała, że nie dosłyszał żadnych kroków, a może to celowe działanie człowieka. Chłopak szybko obejrzał się za siebie i przyjrzał przybyszowi- wysokiemu, ubranemu na brązowo mężczyźnie o podejrzanym uśmieszku wyzierającym spod kapelusza. Przestraszył się trochę na widok pokaźnego miecza u jego boku, zwłaszcza że nie znał jego zamiarów. Arry, na szczęście nie śwadomy tego , co zaszło niedaleko stąd uznał jednak, że raczej nie ma się czego obawiać. Podróżnik na szczęście nie wyglądał na agresywnego.
-Mnie?- spytał automatycznie zdając sobie jednak szybko sprawę z głupoty pytania- Ja chciałem tylko... znaczy szukałem schronienia panie.- wydukał odgarniając włosy z oczu.- Do miasta stąd daleko, chciałem więc gdzieś przenocować, zwłaszcza że zbiera się na deszcz. A ta wieża wygląda na opuszczoną... Nic nie wiem o żadnej mrocznej magii- powiedział nie wiedząc, co owa magia ma oznaczać.- Nazywam się Arry. A ty kim jesteś? wtrącił przypominając sobie, że od tych słów powinien właściwie zacząć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mroczny Kefir

avatar

Liczba postów : 32
Join date : 26/05/2012
Wiek : 23
Skąd : Płock

PisanieTemat: Re: Wieża czarnoksiężnika   2012-07-28, 10:37

Maksymilian z uśmiechem na ustach wysłuchał krótkiego monologu swego nowego towarzysza. Prawą rękę chwycił kapelusz, zdjął go i przyłożył do piersi. Ukłonił się lekko i rzekł
- Mam wiele imion. Lecz tym, którym obdarowała mnie moja kochana matka i z którym stanę przed obliczem Boga jest Maksymilian. Miło mi, Arry - po czym założył kapelusz na głowę i wyprostował się.

- A jestem tylko mieczem w rękach naszego ukochanego Pana. Jednakże na chwilę obecną włożony jestem do jego pochwy i można rzecz, że mam wolne - dodał po chwili i zaśmiał się radośnie - Może mi się tylko wydaje z tą mroczną magią? Przekonamy się.

Popatrzył chwilę na niebo. Słońce powoli chowało się za horyzont, ustępując swemu pięknemu i tajemniczemu bratu, Księżycowi. Nie wiedział, że aż tyle mu zeszło na walkę z wilkołakiem. Nie było sensu wracać do Nowego Avalonu. Byli już de facto w lesie. A noc i te drzewa niosą za sobą niebezpieczne tajemnice.

-Poza Nowym Avalonem lepiej nie być w nocy po za miastem. Wejdźmy lepiej do wieży i przenocujmy tam. Gdy Słońce się chowa na żer wychodzą istoty, których nie chciałbyś spotkać, młody chłopcze o imieniu Arry. Ze swych plugawych nor wychodzą wszelacy Heretycy, Poganie i Potwory. Tych, których posoka farbuje mój miecz. Zbierzmy odrobinę chrustu, dla rozpalenia ogniska i wejdźmy. Jeśli wieża nie jest zamieszkana przez jakiegoś szalonego maga i jego mroczne sługi, to jest opuszczona. Przenocujemy w jakieś wnęce.....

Po wypowiedzeniu swego monologu podszedł do drzew i dźwignął z ziemi tyle drewna ile tylko mógł udźwignąć. Skinął na Arry'ego by zrobił to samo. Po chwili stanęli już przed drzwiami wieży. Lekkim kopem Maksymilian otworzył drzwi i towarzysze weszli do środka...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
SzalonyJogurt

avatar

Liczba postów : 57
Join date : 24/05/2012
Wiek : 23

PisanieTemat: Re: Wieża czarnoksiężnika   2012-07-28, 11:16

Chłopak posłusznie pozbierał chrust spod znajdujących się w pobliżu drzew i z rękami pełnymi już drewna podszedł do czekającego przed drzwiami towarzysza. W międzyczasie zastanawiał się nad jego słowami, które wydawały się nieco dziwne.
-O jakim szalonym magu mówisz? A te potwory i heretycy?- zapytał przestraszony. - Wybacz ale jestem w Nowym Avalonie dopiero od dwóch dni. Dotąd mieszkałem na kontynencie, a o podobnych rzeczach czytałem jedynie w książkach.

Arry bądź co bądź stał się nieco pewniejszy. Maksymilian był pierwszą przyjaźnie nastawioną osobą jaką spotkał w nowym miejscu, a jego obecność dodawała mu nieco otuchy. Dzięki towarzystwu dziwnego, pewnego siebie przybysza wieża wydawała się mniej straszna, a las mniej ciemny. Po raz pierwszy również na dłuższą chwilę zapomniał o domu i zmartwieniach.

Powoli i ostrożnie wkroczył do środka w ślad za kompanem. Na progu upuścił kilka patyczków, które wypełniły przedsionek lekkim, głuchym dudnieniem. Oby wieża okazała się rzeczywiście opuszczona- myślał posuwając się naprzód. Gdzieś na koniuszku tej myśli jednak ukrywało się zupełnie inne wrażenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lee

avatar

Liczba postów : 14
Join date : 24/05/2012

PisanieTemat: Re: Wieża czarnoksiężnika   2012-07-29, 18:20

Lee miał dziwne przeczucia. Zanim zdążył postanowić co ze sobą zrobi, usłyszał jakieś kroki dobiegające zza pleców. Schował się szybko na bok i pozwolił przybyszom wejść do środka. A może to właściciele wieży?
- BU! - wykrzyczał zza tarczy. Przestraszeni mogli go instynktownie zaatakować, dlatego wolał zachować pewne środki bezpieczeństwa. - Jestem tylko samotnym poszukiwaczem przygód i skarbów. Wy chyba także. Skąd wiem? Nie wchodził tutaj nikt od paru tygodni, miesięcy, może lat. Tkwię tu od paru minut. Chociaż niechętnie, oferuję wam wspólne splądrowanie tej niezamieszkanej wieży. Czemu niechętnie? Nie lubię się dzielić. Czemu się godzę? Bo wydaje mi się to rozsądne. Może tą wieżę zamieszkują długowieczne demony lub inne czarnoksięskie stworzenia. Właśnie chciałem to sprawdzić. Eee... O czymś zapomniałem... WIEM! Mówcie mi Lee. Przyszedłem tu z miasta, lecz nie w nim się narodziłem. Powiedzcie coś o sobie, bo wykazałbym się idiotyzmem, gdybym zaczął współpracę z... z obcymi - rzekł Lee. Na znak pokoju, opuścił tarczę i schował miecz. Potem ściągnął kościaną maskę, by zobaczyli, że nie jest jakimś potworem, a Mrocznym Elfem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
SzalonyJogurt

avatar

Liczba postów : 57
Join date : 24/05/2012
Wiek : 23

PisanieTemat: Re: Wieża czarnoksiężnika   2012-07-29, 21:36

Chłopak wkroczył wolnym krokiem do ciemnego korytarza. Nagłe zmniejszenie ilości światła sprawiło, że przez chwilę prawie nic nie widział. Wnętrze wypełniało zatęchłe, wilgotne powietrze. Jak w starej piwnicy. Miły chłodek sprawił jednak, że było dość przyjemnie, szedł więc spokojnie obok towarzysza powodowany jego pewnością.
Obawy mrocznego elfa, przynajmniej w wypadku Arrego okazały się niesłuszne. Po wykrzyczanym "BU!" jedynym ruchem chłopaka był szybki obrót głowy. Nagły hałas oraz widok potwornej, kościanej maski sprawił, że serce podeszło mu do gardła, a reszta ciała jakby skamieniała. Dalszy widok, czyli przecięta blizną szara twarz nie pomógł w zmianie tej sytuacji. Zwłaszcza, że Maksymilian nastraszył go przed chwilą heretykami, potworami i podobnymi. Arry kiedy odzyskał przytomność umysłu i ciała odwrócił się w stronę towarzysza, by zobaczyć jego reakcję. Niestety szybki ruch głowy sprawił, że włosy znowu opadły mu na oczy, a ręce jak na złość zajęte miał chrustem. Odwrócił się więc znów w kierunku Lee i do końca wysłuchał jego słów, które uspokoiły chłopaka. Mroczny elf także mówił coś o stworach i czarnoksiężnikach, co było trochę niepokojące, jednak z reszty jego słów można było wywnioskować, że jest w porządku.
-Witaj, nazywam się Arry. Nieźle nas wystraszyłeś... no mnie przynajmniej. W tej wieży szukałem jedynie schronienia na noc, nic nie wiem o żadnych skarbach ani całej reszcie.- mówił chłopak rozpaczliwie próbując chyba za pomocą swoistej telekinezy sprawić, by miodowe pasma usunęły się z pola widzenia. -Mojego towarzysza, Maksymiliana spotkałem przed chwilą.- Urwał na chwilę spoglądając na mężczyznę.- Podobnie i ja, przyszedłem z miasta. Przypłynąłem jednak dopiero dwa dni temu, z kontynentu. Co wiesz o tej wieży? - zapytał zmieniając temat- Obaj mówicie o jakiś czarnoksiężnikach, potworach... Co to właściwie za miejsce?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Brazar

avatar

Liczba postów : 128
Join date : 24/05/2012
Wiek : 24

PisanieTemat: Re: Wieża czarnoksiężnika   2012-07-29, 22:10

Wnętrze wypełnione tylko słabym, czerwonym blaskiem zachodzącego słońca nagle zaczęła rozjaśniać się niebieskawym zimnym blaskiem. Mimo niego gigantyczna sala u podstawy wieży miała więcej tajemnic i cieni, niż jasnych punków. Nagle pomieszczenie wypełnił narastający brzdęk uderzającego o siebie metalu.

W świetle ujrzeli wysokiego człowieka o jasnych włosach do ramion. Jego oczy skrywał cień i nie dało się o nich wiele powiedzieć. Odziany był w płaszcz luźno okalający całe jego ciało, która w tym świetle wydawała się fioletowa. Od góry przykrywały go dwa prawie czarne naramienniki, złączone w jeden. W miejscu spoiwa znajdował się niebieskawy kryształ, który świecił, nie dając światła. W ręku trzymał długą, stalową laskę zakończoną "bramą", na którą nadzierzgnięte były stalowe kółka. Światło zalewające pomieszczenie nie rzucało zbyt wielu cieni na jego twarzy, poza oczodołami. Twarz miał gładką, delikatną o delikatnych rysach. Sprawiał wrażenie osoby młodej, chociaż blask nie nadawał zbyt zdrowego wyglądu jego gładkiej cerze.

Postać zatrzymała się jakieś trzy metry od zaskoczonej grupy. Na jej twarzy pojawił się zimny uśmiech wyrażony jedynie lekkim skrzywieniem wargi z jednej strony. Nie patrzył na nich, oczy kryjąc w cieniu.

- Cóż Was sprowadza do mojej wieży?- zapytał mocnym głosem, pasującym do jego młodzieńczego wyglądu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mroczny Kefir

avatar

Liczba postów : 32
Join date : 26/05/2012
Wiek : 23
Skąd : Płock

PisanieTemat: Re: Wieża czarnoksiężnika   2012-07-30, 13:25

Maksymilian na okrzyk "BU" tylko się roześmiał i upuścił chrust na ziemię. Mroczne Elfy były zawsze dla niego słabymi istotkami i nigdy go nie przerażały. Zawsze bronili się zasłonami magii, łuków i kłamstwa.
Wysłuchał z uśmiechem wymiany zdań towarzysz i zadał Lee pytanie, patrząc mu się prosto w oczy
- Zgadzam się... aczkolwiek odpowiedz, czy Wierzysz w Jedynego Stwórcę? Bo ostrzegam Cię. Nie lubię pogan. Toleruję ich tylko z przymusu i dlatego, że nie są heretykami i tkwią w swych głupstwach tylko i wyłącznie z własnego maluśkiego intelektu.....

Przerwał. Spojrzał na czarnoksiężnika i wysłuchał jego słów. Przyglądał mu się badawczo, a prawa ręka dotknęła rękojeści miecza. Jeśli człowiek zrobi jeden podejrzany ruch - Maksymilian doskoczy do niego i utnie mu łeb.
Uśmiechnął się lekko do niego i rzekł:
- My, skromni słudzy Jedynego kryjemy się tylko przed ciemnością. Myśleliśmy, że wieża jest opuszczona. Lecz jednak ukazał się jej skryty złą mocą pan! Możemy zostać i skorzystać z twej spiżarni? I.... porozmawiać?

Rzekłszy te słowa mruknął tylko cicho tak, by usłyszeli go jego towarzysze
- Arry... jak by co trzymaj się z tyłu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
SzalonyJogurt

avatar

Liczba postów : 57
Join date : 24/05/2012
Wiek : 23

PisanieTemat: Re: Wieża czarnoksiężnika   2012-07-30, 15:17

Po widoku kościanej maski Arry był przekonany, że nic go już tego dnia nie zdziwi. Myśl ta stawała się jednak coraz słabsza wraz z rozświetleniem komnaty bladym światłem, a zniknęła zupełnie kiedy ujrzał kolejną postać. Wśród ciszy jaka nastała, przybliżający się lekki, metaliczny brzdęk wydawał się głośny jak młot uderzający o kowadło.
Zaistniała sytuacja stanowczo mu się nie podobała. Aktualnie znajdowali się nieproszeni w cudzym domu, brudząc chrustem podłogę i gadając przyłapani przez gospodarza- najwyraźniej maga nie lubiącego towarzystwa. Po co inaczej mieszkałby w mrocznej wieży na odludziu?
Chłopak przed chwilą domagał się wyjaśnień odnośnie czarnoksiężnika, teraz jednak miał wątpliwą przyjemność spotkać się z nim oko w oko. Mimo wszystko inaczej go sobie wyobrażał. W książkach magowie zawsze opisywani byli jako dziwaczni starcy z brodą do pasa, najlepiej ubrani w powłóczyste szaty i szpiczaste kapelusze. Chłopak zupełnie się więc nie spodziewał młodzieńca niewiele starszego od samego siebie.
Arry po zdaniu wypowiedzianym przez Maksymiliana odruchowo cofnął się krok do tyłu. Wydawało mu się jednak, że wypada się odezwać, by choć trochę załagodzić sytuację. Ujął więc chrust w jedną rękę, drugą wreszcie odgarniając włosy z oczu i odezwał się, wyraźnie spięty- Dobry wieczór, nazywam się Arry. Szukaliśmy jedynie schronienia na noc. Byliśmy przekonani, że wieża jest opuszczona, a tymczasem okazało się, że nieświadomie wtargnęliśmy nieproszeni do twojego domu. Zechciej nam wybaczyć... właściwie to powinniśmy sobie pójść...- powiedział najuprzejmiej jak umiał patrząc nerwowo raz to na Maksymiliana, raz to na Lee. Nieobecne spojrzenie oczu skrytych w cieniu wcale nie dawało mu nadziei na pomyślne wybrnięcie z sytuacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Brazar

avatar

Liczba postów : 128
Join date : 24/05/2012
Wiek : 24

PisanieTemat: Re: Wieża czarnoksiężnika   2012-07-30, 17:33

- Złą mocą?- zapytał jakby zdziwiony, jednak jego głos sugerował raczej rozbawienie- Nie martwcie się, jestem człowiekiem, tak jak dwóch z Was. Jeżeli chcecie możecie przenocować, jednak ostrzegam, nie ma tutaj łóżek ani pokojów gościnnych. Obawiam się, że będziecie musieli zostać tutaj.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mroczny Kefir

avatar

Liczba postów : 32
Join date : 26/05/2012
Wiek : 23
Skąd : Płock

PisanieTemat: Re: Wieża czarnoksiężnika   2012-07-30, 21:35

Maksymilian popatrzył na swoich znajomych i znów się uśmiechnął.
- Bardzo chętnie skorzystamy z twego zaproszenia. A moglibyśmy porozmawiać w jednej z twych komnat? Sądzę, że mamy do siebie wiele pytań.
O, wybacz mi ! - klepnął się otwartą dłonią w czoło, przypominając sobie coś nagle - me imię to Maksymilian, a zwany jestem Łowcą. A pana godność to...?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Brazar

avatar

Liczba postów : 128
Join date : 24/05/2012
Wiek : 24

PisanieTemat: Re: Wieża czarnoksiężnika   2012-07-31, 17:06

- Mam wiele imion, możecie mi mówić Kazen- powiedział człowiek, nie patrząc w ogóle na Maksymiliana i nie wykonując żadnego zbędnego ruchu- Nie ma komnat w tej wieży, albowiem nie ma tutaj kominków. To nie jest przytulna siedziba, a niektórych jej zakamarków nie zgłębiłem nawet ja, tak więc dla Waszego bezpieczeństwa sugeruję Wam zadowolić się tym poziomem. I ja do Was nie mam żadnych pytań.

Dopiero po chwili do Maksymiliana dotarło znaczenie imienia, które padło. Kazen, wpół legendarny Płomienny Kapłan, który przemierzał Cesarstwo wzdłuż i wszerz, lecząc wszystkich samemu pozostając ślepym. Historie o nim były tak stare, że niektórzy sugerowali, że musi mieć on ponad trzysta lat, lub jest to kilka następujących po sobie postaci. Niezależnie od tego, która z nich była prawdziwa, Kazen był piątym w historii i trzecim żyjącym najpotężniejszym magiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mroczny Kefir

avatar

Liczba postów : 32
Join date : 26/05/2012
Wiek : 23
Skąd : Płock

PisanieTemat: Re: Wieża czarnoksiężnika   2012-07-31, 21:00

Gdy doszło do niego znaczenie tych słów lekko pobladł. Nawet on, Bicz Boży nie miał szans z takim człowiekiem. Zdziwiło go, że nawet na niego nie spojrzał, lecz zrozumiał - był niewidomy. Lecz tacy ludzie często widzą więcej od tych, którzy obdarzeni są zdrowymi oczyma.
Jego broń przeciw komuś takiemu była bezużyteczna. Pokonałby bez trudności zwykłego maga ognia.... jednakże słynny Kazen potrafił przetapiać w mgnieniu oka tuzin oręży w ciekłą masę.

Były Inkwizytor czuł się bezsilny. Zrezygnowany opuścił ręce i oparł się barkiem o ścianę. Po skroni ciekła mu strużka potu. Denerwował się. To było widać.
- Dziękuję ci za gościnę, Kazen. To... wielki zaszczyt móc poznać taką słynną personę. Historię o tobie są, można rzec, legendami. Twoja postawa sugeruje, iż nie chcesz, byśmy ci przeszkadzali. Mam tylko jedno pytanie - czy moglibyśmy lekko otworzyć drzwi i rozpalić ognisko? Takim prostym istotom jak nam potrzeba odrobina ciepła w te zimne noce w Nowym Świecie. W końcu nadchodzi jesień...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Brazar

avatar

Liczba postów : 128
Join date : 24/05/2012
Wiek : 24

PisanieTemat: Re: Wieża czarnoksiężnika   2012-07-31, 21:17

- Nie przeszkadzacie, a wręcz możecie się przydać- na jego twarzy znów pojawił się ten uśmiech, który mógł znaczyć dosłownie wszystko- Widzicie, jestem ślepy i potrzebuję czasem pomocy osób zdrowych. Przybyłem tutaj, do tej wieży, gdyż odkryłem, że jest w niej ukryty potężny artefakt. Chciałem go zabezpieczyć przed niepowołanymi, jednak Garbald, pół-człowiek pół-golem z domieszką krwi wampira uprzedził mnie i przejął artefakt.

Kapłan teatralnie wręcz zawiesił głos, dając jego gościom czas na reakcje. Stał dalej niewzruszony, wspierając się na swym kosturze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mroczny Kefir

avatar

Liczba postów : 32
Join date : 26/05/2012
Wiek : 23
Skąd : Płock

PisanieTemat: Re: Wieża czarnoksiężnika   2012-07-31, 21:58

Maksymilian zaczął się śmiać jak dziki. Reszta mogła być bardzo zdziwiona. Lecz on nie mógł wytrzymać. Złapał się za brzuch i śmiał się jeszcze bardziej. Łzy szczęścia poleciały mu po policzku. Po chwili przestał, ciężko łapiąc oddech. Gdy odpoczął moment rzekł głośnym, radosnym i ociekającym fanatyzmem głosem

- Wampiry?! Heretycy?! Poganie! Hahahahhahha - znów zaczął się śmiać lecz tylko chwilę, gdyż chciał mówić dalej - Starcze! Nie potrzebuję zapłaty za taką pracę! Największą radością będzie dla mnie przebicie serca wroga Boga i przeruchanie jego zwłok! Mój miecz jest twój! Wskaż mi wroga! - wyjął miecz z pochwy i czekał. Z potwornym uśmiechem wypisanym na twarzy...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
SzalonyJogurt

avatar

Liczba postów : 57
Join date : 24/05/2012
Wiek : 23

PisanieTemat: Re: Wieża czarnoksiężnika   2012-08-01, 20:34

Czyli ten... Kazen tutaj nie mieszka, a przybył do wieży by zdobyć ten artefakt.- myślał Arry. Wiele niewiadomych zaczęło zanikać, a niektóre fragmenty układały się w całość. Wyglądało na to, że są potrzebni niewidomemu magowi do pomocy. Prawdopodobnie będzie to cholernie niebezpieczne ale szykuje się niezła przygoda.
-Co to za artefakt?- zapytał Arry sam siebie zaskakując śmiałością- A ten... golemo-człowiek-wampir... rozumiem że zabrał artefakt i zwiał... no i my mamy go znaleźć albo złapać?-

Chłopakowi niespecjalnie podobała się wynikła z tych wszystkich zdarzeń sytuacja. Miał spokojnie przespać się w wieży i wrócić do miasta. Tymczasem wygląda na to, że z polecenia niewidomego czarodzieja będzie ścigać jakiegoś dziwnego stwora ramię w ramię z mrocznym elfem i fanatykiem religijnym. Może i była to jakaś przygoda ale Arry raczej za tego typu rozrywkami nie przepadał, wolał o nich czytać. Lekko strachliwy chłopak nie zamieni się w odważnego awanturnika, choćby i tego pragnął. Ale też nie zostanie tu sam kiedy wszyscy wyruszą... chyba.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wieża czarnoksiężnika   

Powrót do góry Go down
 
Wieża czarnoksiężnika
Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Gra :: Wielkie Knieje-
Skocz do: