Polski PBF RPG rozgrywany w autorskim świecie fantasy
 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Port

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Shimor

avatar

Liczba postów : 9
Join date : 24/05/2012
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Port   2012-06-07, 15:34

O! Zauważyli mnie. To dobry znak, zapowiada się owocna współpraca. Mam nadzieję jednak, nagroda będzie satysfakcjonująca, przecież nie zamierzam nadstawiać karku dla kilku marnych talarów. Dlaczego są tak strasznie zdziwieni? Nigdy elfa na oczy nie widzieli? Przecież skoro są tu nawet wężoludzie, to elf nie jest aż tak "egzotyczny".
- Tak jestem łucznikiem jak widać, ale to chyba nie jest problem, prawda? - odpowiedziałem pytaniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
adriannn

avatar

Liczba postów : 5
Join date : 03/06/2012

PisanieTemat: Re: Port   2012-06-07, 18:32

Tam, gdzie cumowały statki ze Starego Świata na ląd zeszły dwie nietypowe postacie. Duchowni, od razu było to widać. Mężczyzna był w brązowej szacie z kapturem, w którym ukrywał swą twarz. Był trochę tęgi, ale nie wyglądał na powolnego. Szedł dość szybko i zdecydowanie. Nie wyglądał na bezbronnego - za pasem trzymał długi, zwinięty bicz.
Tuż za nim szła niższa o głowę od niego kobieta, a właściwie dziewczyna w egzotycznym stroju. Najpewniej przybywała ze wschodu, z jakiegoś górskiego klasztoru. Szata w jasnych kolorach złota i mosiądzu oraz blond włosy przyciągały wzrok, a także jej ponętne kształty.
- No i oto Nowy Avalon. Pierwsza kolonia Imperium. - Powiedział mnich czuwając dłonią tuż za jej plecami. Czyżby obawiał się, że coś sobie zrobi? Głos miał niski, ale przyjazny. - Powiedz mi, co widzisz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
DreamEater

avatar

Liczba postów : 7
Join date : 03/06/2012

PisanieTemat: Re: Port   2012-06-07, 19:07

-Co widzę? Widzę pulsujące życiem doki. Wszędzie unosi się zapach uryny... no może z domieszką zapachu śledzi. - Powiedziała bez jakiegokolwiek tonu w głosie. -Ale to miejsce wygląda inaczej niż Cesarski Port na Kontynencie.. zdecydowanie inaczej. Widzę zapadające się budynki, trzeszczące w posadach belki i... z tamtego okienka spazmatyczne jęki jakiejś... hmmm. Starej kobiety, tak myślę - zachichotała - Niee. Przepraszam, to nie okienko... tylko komin - powiedziała z wyraźnym uśmiechem.

Skanowała co chwilę swojego towarzysza, cały czas mając zwróconą twarz w stronę miasta. Czuła się jakby dotykała jego szaty.. jego zarostu. Hmmm. Ciekawe kim on w ogóle jest - Zastanawiała się Agnay. - Kim w ogóle jesteś? Zanim dojdziemy do Senghu Świniaka trochę minie. Możesz coś o sobie powiedzieć - uśmiechnęła się figlarnie i skoczyła na belkę ruszającego się pod naciskiem fal mola. Ku ździwieniu Gregoriusa wylądowała bez problemu i skręciła się na niej kilka razy błyskając kamami na lewo i prawo. Następnie podskoczyła i w mgnieniu oka zwinęła się do tyłu w powietrzu lądując na belce z powrotem. [akrobatyka] -Wiesz co? Strasznie nierówna ta belka i mało co mnie wiatr nie zmiótł... Ale... hihihi... podoba mi się tu!


Ostatnio zmieniony przez DreamEater dnia 2012-06-07, 19:11, w całości zmieniany 2 razy (Reason for editing : skill)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
adriannn

avatar

Liczba postów : 5
Join date : 03/06/2012

PisanieTemat: Re: Port   2012-06-07, 19:19

- Jak ty to robisz? - powiedział głosem zdziwionego, ale już znużonego ciągłymi pokazami akrobatyki człowieka. Jednak jego twarz nawet nie zmieniła wyrazu - Możemy to umówić u Ryjka. Wiesz gdzie go szukać? - rozejrzał się po porcie spoglądając na ludzi. Szukał jakiegoś potencjalnego człowieka, który wskaże im drogę. - Śmierdzi tu - mruknął pod nosem i ruszył powoli w stronę jakieś głównej ulicy wychodzącej od nabrzeża.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
DreamEater

avatar

Liczba postów : 7
Join date : 03/06/2012

PisanieTemat: Re: Port   2012-06-07, 19:21

-Aaa... mam coś takiego w środku co zawsze mi mówi w którą stronę mam się poruszyć, żeby się nie wywrócić. Czyszczenie tej szaty to czysta mordęga ... hihihih - zachichotała. - Nie wiem, ale myślę że pierwszy lepszy człowiek nam powie. Ty pytasz - uśmiechnęła się i zeskoczyła z belki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Schyschek

avatar

Liczba postów : 104
Join date : 24/05/2012

PisanieTemat: Re: Port   2012-06-09, 07:20

Fenris
    Tym razem obeszło się bez incydentów.
    -Przepraszam za to "powitanie" ale nudzi mi się trochę - rzekł, po czym walnął się znowu na hamaku, sięgnął pod niego ręką i zaczął grzebać coś w torbie która pod nim była. Zaraz też wyjął zwój popieru i namoczone już atramentem piór.
    -Net. Żołnierz. - zanotował -Będziecie od dziś mieszkać w kajucie, ośmej na prawo od mojej, razem z sześcioma innymi, w tym jednym Waszym dowódcą. Broń dodatkową dostaniecie gdy wypłyniemy. Płyniemy do Avaricum i osłaniamy konwój transportowy przed ewentualnymi piratami, dostajecie zaliczkę w postaci pięciu talarów i pięćdziesiąt talarów po zakończeniu służby. Macie czas do zmierzchu by pożegnać się z Nowym Avalonem. Pytania? - mówił głosem monotonnym i znudzonym, niewidzącym wzrokiem wpatrując się w Meia, leniwie zwisając na hamaku.


Jogurt
    *powtórka z Fenrisa : D*


Shimor
    -Yyyy, tak, yyy.. ten tego, to ten, to Ty idź na Biało Łaniem, i powiedz strażnikom że, yyyy, eeee... że jesteś od Stukrotki! O. Tylko jak będziesz już tam gdzie Cie, ten tego, no, wyślom, to wtedy temu Khorganowi powiedz, że, yyy... no... yyy.. że jesteś łucznikiem! O.
    Drugi, ten który trzymał się z boku, poklepał "erudytę" po ramieniu, po czym odwrócili się i zaczęli iść powoli w stronę reszty grupki. Shimor mógł dosłyszeć coś w rodzaju "brawo, wiedziałeś co powiedzieć, mój ty idiotyczny durny przygłupie jeden ty!" itp.
    *dalej powtórka z Fenrisa, ale w wejściu do kajuty Khorgana* :
    -Łucznik... - po czym walnął się na prycz i wyjął skądś zwój papieru i namoczone już atramentem pióro -Shimor... czwarta kajuta na lewo ode mnie, dzielicie pokój z sześcioma innymi w tym i Waszym dowódcą *a dalej znów powtórka z Fenrisa*


Kefir
    -Doskonale! Od dziś Twoimi poganami i heretykami są piraci, a braćmi w boju i wierze załoga konwoju sir Havelocka, a Twoim dowódcą idącym na czele szarży kapitan Kellabanjo! - wyraźnie ucieszony rzekł z dużą dozą zapału do Maksymiliana, tak, by wzbudzić u niego jeszcze większe zaufanie i oddanie sprawie -Masz czas do zmierchu pożegnać się z Nowym Avalonem, wówczas wypływamy do Avaricum zaopatrzyć świeżo budowaną kolonię we wszystkie niezbędne rzeczy. A potrzebujemy do ochrony przed piratami takich jak ty. Strażnikom przed okrętem, o tym, Białą Łanią - wskazał ręką -Powiedz strażnikom, że "idzie święty do wodnika". Oni Cię dalej poprowadzą - uśmiechnął się jeszcze raz, skinął głową na pożegnanie, i z powrotem zaczął konwersację z bogaczem, dotąd zamyślonego, stojącego obok nich.


Celtharion
    Strażnicy na odchodnym rzucili tylko - ostatnie drzwi po lewej.
    W korytarzu panowała grobowa cisza - część mieszkalna najwyraźniej była pusta. Na końcu korytarza Metallicana zapukał do drzwi. Rozległo się stłumione, kobiece "Proszę Wejść".
    Pomieszczenie było średniej wielkości, jedną ścianę zajmowało wygodne, dwuosobowe, rozłożone wyraźnie całkiem bogatą pościelą, poduszkami itp.
    W jednym z kątów stała ogromna, masywna drewniana skrzynia z licznymi zdobieniami i runami wyrytymi na niej. Środek pomieszczenie zajmował duży okrągły stół i cztery krzesła do niego. Przy nim siedziała na oko wysoka, zielonooka kobieta o nieco wybladłej cerze i o długich rzęsach. Burza rudych włosów opadała jej aż do pasa. Ubrana była w podobne szaty co reszta załogi, lecz odpowiednio uwiązana pasami pod piersiami i na talii mimo podkreślała jej duże walory artystyczne.
    Studiowała właśnie jakąś ogromną, zajmującą niemal cały stół księgę, napisaną w języku jakiego Samael rozpoznać i rozczytać nie mógł - wyglądało to jak jakieś szlaczki, kreseczki i kropeczki upakowane w gargantuiczne wzory na minimalnej powierzchni. Śledziła długimi, czerwonymi paznokciami każdy najmniejszy szczegół i detal, co wyglądało na pracę bardzo mozolną i trudną. Nawet nie spojrzała na Metallicanę, lecz rzekła jedynie:
    -Usiądź sobie. Powiedz mi, przysłał Cię Kellabanjo, najmujesz się na służbę na okręcie i jesteś magiem bojowym, prawda? - spytała miękkim, delikatnym, aksamitnym kobiecym głosem.

_________________
I'm not alive... and i'm not dead...
One day... i will come back...
Bringin' spring with myself
From my to yours hand
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mroczny Kefir

avatar

Liczba postów : 32
Join date : 26/05/2012
Wiek : 23
Skąd : Płock

PisanieTemat: Re: Port   2012-06-09, 10:26

- Jestem tylko ostrzem pana! Nie przestrzegające prawa cesarskiego istoty stają na równi z poganami i heretykami! Nie! Są gorzej niż poganie! Poganie są poganami, bo są zwyczajnie głupi i nie zaznali Potęgi Jedynego! Heretycy i bandyci otwarcie sprzeciwiają się Prawu! Czeka ich eksterminacja! - rzekł wesoło Maks, a oczy jego błyszczały. Wyglądał dość przerażająco, trzymając w ręku miecz i łańcuch - pójdę od razu na statek!

Po czym skinął głową rozmówcy i szybkim, żołnierskim krokiem podszedł do strażników. Wyprostował się i rzekł:
- "Idzie święty do wodnika ", bracia! Powierzam wam swe plecy, byście chronili je przed strzałami pogan! Lecz pamiętajcie! Każdy przejaw zdrady i bezprawia będzie surowo karany! Zabierzcie mnie na statek! Heretycy tylko czekają na śmierć!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shimor

avatar

Liczba postów : 9
Join date : 24/05/2012
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Port   2012-06-09, 11:01

Biała Łania? Stukrotka? O co chodzi temu dryblasowi? Coś mu tu zaczyna śmierdzieć, chyba, że on tak po prostu do wszystkich mówi. No nic, nie będę sprawiał problemów i zrobię to o co mnie proszą. Westchnąłem i udałem się w stronę pokładu. Zatrzymało mnie kilka niemiłych typów, ale puścili, gdy powiedziałem, że idę do tej cholernej Stukrotki. Wszedłem na pokład i udałem się do kajuty, którą mi wskazali, oczywiście wcześniej pukając. Ktoś odpowiedział oschłym tonem, bym wchodził, tak więc też zrobiłem. Ów osobnik, który mnie "zaprosił" leżał sobie na hamaku i miło mnie powitał. Był to niejaki Khorgen. Kiedy chciałem mu podać rękę, ten mnie wywrócił. Czyżby to było ostrzeżenie. Chciał mnie pewnie ostrzec, grunt, że podał mi później rękę. Później stwierdził trafnie, że jestem łucznikiem i skierował mnie do mojej kajuty. Dodając też, że będę dzielił pokój z sześciorgiem innych, w tym z kapitanem.
Zapowiadało się nieźle, o ile tamci nie okażą się złodziejami i chwalipiętami. Ruszyłem w stronę swojego "pokoiku".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
SzalonyJogurt

avatar

Liczba postów : 57
Join date : 24/05/2012
Wiek : 23

PisanieTemat: Re: Port   2012-06-09, 11:41

Michael błyskawicznie znalazł się na ziemi. Refleks już niestety nie ten co kiedyś. -Nieźle.- powiedział tylko przyjmując pomocną dłoń. Miał nadzieję, że to nie kolejna sztuczka. Nefilim podejrzewał, że przeszedł właśnie przez tutejszy zwyczaj, a Khorgan już nie pamięta który raz wykręca rękę "młodemu".
-Ja zaś jestem Michael.- dokończył przerwane powitanie- Tak się podaje rękę na morzu?- zapytał z uśmiechem nie mogąc się oprzeć by popatrzeć na porozwieszane uzbrojenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fenris

avatar

Liczba postów : 17
Join date : 24/05/2012

PisanieTemat: Re: Port   2012-06-09, 13:39

Net wchłonął wszystko co Khogren do niego powiedział. Pytania? Nawet jakby anioł jakieś miał, nastrój Stukrotki nie sprzyjał dalszej pogawędce.
- Żadnych... Nie będę przeszkadzał. - powiedział i skierował się w stronę drzwi, o ile Khogren nie chciał go zatrzymać. Potem udałby się zobaczyć swoją kajutę. I tak nie ma nic lepszego do roboty, a łażenie po Nowym Avalonie mu się nie uśmiechało. Ósma na prawo od tej, zapamiętać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Celtharion

avatar

Liczba postów : 83
Join date : 24/05/2012
Wiek : 22
Skąd : Łódź

PisanieTemat: Re: Port   2012-06-09, 17:32

Metallicana krocząc wśród ciszy lekko się zląkł - nie samej ciszy, mroku, cierpienia i wszystkiego, co złe, mogącego się w tej ciszy i mroku czaić, lecz samego strachu przed ciszą. Spędził w ciszy swego umysłu tyle czasu, że teraz trudno było mu z nią wytrzymać. Szczególnie nocami wpatrywał się w jeden punkt, tworząc wokół jakiekolwiek źródło dźwięku, jak np. uderzające o ramę okno, kapiącą wodę, chrobotanie mebli - cokolwiek, co dało by mu poczucie wyłamania się z samotności...

Po ujrzeniu kobiety zdziwił się trochę, posłusznie i z całym szacunkiem podchodząc do stołu i siadając na jednym z krzeseł. Jeśli jedna z "przełożonych" będzie miała coś przeciwko Samael po prostu to zignoruje... Parę chwil zastanawiał się nad słowami rudowłosej, po czym widząc, że jego wyczekiwanie nie daje żadnego skutku, bo ona nie zamierza na niego spojrzeć rzucił niedbale, przekształcając swój znudzony ton w dworski, wykształcony, lekko syczący akcent:
-Co do tego, że przysyła mnie Kellabanjo, Rudowłosa dama ma rację... - tutaj nagle zmienił swą kamienną twarz i zmarszczył się lekko w przemyśleniu, po czym rzucił bezczelnie - Metallicana będzie po prostu mówić Kellaban, łatwiej zapamięta...

Nie czekając żadnej odpowiedzi kontynuował swój krótki monolog, dążąc do jakiegoś rozwiązania kwestii jego osoby w tej pracy na statku, co go nadal ciekawiło:
-Metallicana nie uważa się za maga bojowego. Przecież Zniszczenie to jedna z najpiękniejszych sztuk artystycznych. Nie ma nic bardziej ekspresyjnego, niż wybuch energii kinetyczno-magnetycznej wśród uporządkowanego ładu i monotonnego tłumu ludzkich serc i zabudowań... - Samael długo wpatrywał się w kobietę, oglądając ją od stóp do głów, a w zasadzie tyle, na ile pozwalał mu na to stół. Co prawda nie leży to w naturze demonów, ale spodobała mu się ta kobieta, a jego kamienna twarz nabrała jakby lekkiego zaczerwienienia na kredowo bladej twarzy. Jednakże jako dystyngowany dżentelmen nie mógł po sobie pokazywać żadnego rodzaju pożądania czy inspiracji kobiecą osobą. Jedynie uśmiechnął się nieznacznie i chwilowo, rzucając jedynie:
-Po osobie, która studiuje język, którego nie znam spodziewałbym się bardziej światłego spojrzenia, pani... - czarodziej po paru chwilach dopadł przypuszczeń, że owa kobieta może być niewidoma i posiadać umiejętności które dzięki takiemu pismu pozwalały jej czytać. Prawdopodobnie była uzdolniona magicznie...

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Schyschek

avatar

Liczba postów : 104
Join date : 24/05/2012

PisanieTemat: Re: Port   2012-06-13, 18:24

Kefir
    Strażnicy dziwnie popatrzyli się po sobie, na Maksia, po czym jedynie rzekli żeby wszedł na pokład. I mówili coś o "pokoju na prawo na końcu korytarza" i "żeby się rozgościł".
    Korytarz był pusty, i cichy, zupełnie jakby nie było w nim nic, nic się nie działo, pustka. Gdy dotarł do drzwi, zapukał, nikt się jednak nie odezwał. Mimowolnie czuł jednak że powinien wejść, więc uchylił drzwi. Pierwsze co zobaczył w pomieszczeniu to średnich rozmiarów kwadratowy stół na środku, na którym stał kubek niedopitej, mętnej, szarobrązowej cieczy, przysunięte do niego trzy całkiem wygodne fotele, za nim jednoosobowe, surowe łóżko. Koło niego około trzy średnich rozmiarów skrzynie, zagracające całą prawą ścianę od łóżka, przez kąt aż do drzwi. Z lewej na ścianie zwisały na łańcucach jedna rusznica, koło niej szabla i imponujących rozmiarów maczeta. Ze wszystkich znów zwisały na kolejnych łańcuszkach niewielkie kawałki kamienia z wyrytymi na nich znakami, takimi samymi na kazdym, po jednym kamieniu przypadającym na broń.
    W pomieszczeniu nie było nikogo, tak samo jak w korytarzu.


Shimor
    Pokoik był mały i surowy. Światło wpadało tu oczywiście przez jedną małą bulę, po jej obu stronach, zwisały po dwa hamaki - po jednym na dole i po jednym jakiś metr wyżej. Kolejna para hamaków wisiała po prawej stronie drzwi, przypięte do jakiegoś masywnego drąga tu ustawionego. Na ścianacyh przy hamakch były powbijane po dwa gwoździe, między którymi pozawieszane były linki. Zdaje się, że była to przestrzeń na rzeczy osobiste, które trzeba było do owej linki przypiąć...
    W pomieszczeniu znajdowała się na razie tylko jedna osoba. A konkretniej, był to szaroskóry... troll. Ciemnoniebieski irokez, para kłów, przekrzywiony makabrycznie na bok nos (prawdopodobnie w wyniku uderzenia), właśnie wisiał bezwładnie na hamaku i spał, pochrapując z cicha. Posturą wyglądał na personę o raczej niewielkich rozmiarach, około metr trzydzieści. Miał na sobie ledwie postrzępioną płócienną koszulę i równie postrzępione spodenki sięgające takiemu kurduplowi do kolan. Jedna ręka leniwie zwisając znad hamaka, trzymała krótki łuk z jakiejś kości, dziwnie ponacinany przy uchwycie, zupełnie jakby był składany. Poza tym nie było tu niczego ciekawego.


Don Jogurto
    -A wiecie, jak się człekowi nudzi, to i mała rozrywka mu nie zawadzi. Przydałaby się wreszcie jakaś bitka z piratami, od ostatnich dwóch rejsów żadni nas jeszcze nie napadli... szkoda - rzekł zrezygnowany Khorgan, siadając ponownie na hamaku -Łoc widzę, że ktoś zainteresowany uzbrojeniem. Tak, mam tego sporo. Wyposażenie zapasowe, wiadomo, pancerze dla wyższego personelu, ale też i po kordelasie dla majtków się zawsze znajdzie. No i muszkiety i rusznice. Głównie dla "stałych" żołnierzy, przeszkolonych w tym. Strzelałeś kiedyś z takiego cacka? - rzekł po czym zapytał znienacka.


Fenris
    *powtórka z Shimora, z tym, że zamiast trolla spotkałeś...*
    Na jednym hamaku siedziała sobie... orczyca. Wiadomo, kły, zielone owłosienie i tym podobne, ale do tego nieco mniejsze rozmiary od jej ziomków i widoczne pomimo różnic rasowych walory artystyczne. Ubrana w lnianą koszulinę, zielone spodnie i na to wszystko we fragmenty skórzanego pancerza - naramienniki, pasy zasłaniające piersi i pół brzucha, pasy na biodrach i nagolenniki. Pajtając nogami, obrzuciła Neta o dziwo przyjaznym spojrzeniem, mimo że widocznie przerwał on jej pogawędkę z meżczyzną siedzącym naprzeciw niej, odzianym w białe szaty, od którego emanowała cienka aura boskości, światła. Obdarzył Neta beznamiętnym, bezuczuciowym spojrzeniem, zupełnie jak posąg.
    -Cześć, będziesz tutaj z nami? - spytała chrapliwym, i nieco przygrubym głosem, jak to orczyca -W takim razie witaj, nazywam się Greshana - po czym podała mu rękę, jednak dalej siedziąc.
    -A ja Ferreis du Aureolle - zarzucił tamten równie beznamiętnym co spojrzenie głosem. Siedział jak posąg - ani się ruszył. Nie drgnął nawet powieką.


Celtharion

    -Sztuka i piękno to pojęcia względne - odpowiedziała krótko i zagadkowo na wątek o zniszczeniu.
    Gdy tylko usłyszała o "bardziej światłym spojrzeniu", ta w końcu raczyła na niego spojrzeć. Jej zielone oczy spotkały się ze wzrokiem Samaela, i przez chwilę poczuł on coś na kształt krótkiego mostu między ich umysłami - przy czym to ona przez ów most przechodziła. Kontakt ten był jednak krótki, a ona z powrotem wróciła do studiowania księgi. Nagle szybkim ruchem zamknęła ją, a dopiero wówczas Samael zdał sobie sprawę, jak owa księga jest gruba. Liczyła sobie na oko jakieś osiem tysięcy wielkich stronic na pół stołu, czy może bliżej określając, na niemal cały korpus Metallicany. Księga nagle sama uniosła się w górę i polewitowała szybko ku wielkiemu kufrowi, lądując w nim, po czym zaraz ów kufer zamknął się ponownie sam.
    Rudowłosa poprawiła przez chwilę włosy, po czym przysunęła się bliżej Samaela i w końcu raczyła zlustrować go wzrokiem. Uśmiechnęła się:
    -Choć owszem, nie ukrywam, że w zniszczeniu kryje się spora doza swoistego, straszliwego piękna i przyjemności. Lecz, żeby mieć co niszczyć, owo coś musi zostać najpierw stworzone. Wszystko posiada swe wewnętrzne piękno i samo w sobie jest sztuką - najpiękniejsze damy, lasy, cuda architektury stworzone przez człowieka... jak również najpaskudniejsze demony...Jeszcze raz spojrzała Samaelowi prosto w oczy, i doznał on tego samego uczucia co wcześniej. Tym razem ów kontakt wzrokowy trwał jednak trochę dłużej, a samego Metallicanę nieco to otumaniło. Gdy doszedł do siebie, zauważył że ta dziwnie przekręciła głowę w bok i oparła policzek na ręce, opartej na stole. Patrzyła mu się dalej w oczy dziwnym, nieco jakby rozmarzonym wzrokiem, lecz tym razem uczucia połączenia umysłów i tego lekkiego, miękkiego przechodzenia do swojego umysłu Samael już nie czuł.
    Po chwili odezwała się:
    -Tak... z takimi zdolnościami, panie Samaelu, jesteś do tej roboty czarodziejem idealnym. Przy dobrej organizacji piraci, i nie tylko oni, będą bez większych szans. Jak by co, twoja kajuta jest tuż obok mojej, na prawo. Wiadomo, przestrzeń dla tej magicznej części personelu.
    Wyglądało jakby chciała już odprawić Metallicanę, lecz jakby coś jej przeszkadzało. Wciąż wpatrywała się dziwnym, rozmarzonym wzrokiem w niego.

_________________
I'm not alive... and i'm not dead...
One day... i will come back...
Bringin' spring with myself
From my to yours hand
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mroczny Kefir

avatar

Liczba postów : 32
Join date : 26/05/2012
Wiek : 23
Skąd : Płock

PisanieTemat: Re: Port   2012-06-13, 20:24

Maks nie miał za wiele do roboty. Był w chwilowo obcym pomieszczeniu - kultura nakazała mu nic nie tykać i nikomu się nie przyglądać.
Kleknął przed ścianą i zaczął się modlić cicho.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
SzalonyJogurt

avatar

Liczba postów : 57
Join date : 24/05/2012
Wiek : 23

PisanieTemat: Re: Port   2012-06-13, 20:50

-Ano trochę rozrywki nigdy nie zawadzi, a i trochę skrócić kitę nowemu zawsze się przyda.- powiedział Michael z uśmiechem. -Też nie mogę się doczekać jakiejś walki. Dawno nie robiłem użytku z broni, a przecież trzeba się od czasu do czasu wyładować, bo inaczej to człowiek nie wytrzyma. Później głupie pomysły do głowy przychodzą, zwady się szuka, a tak wystarczy raz porządnie paru piratom spuścić łomot i człowiek jak nowy. Mam nadzieję, że pod tym względem nie będziemy się nudzić w czasie przyszłych rejsów.- rzekł Nefilim, wyraźnie w dobrym nastroju.
-Tak, trochę się interesuję uzbrojeniem. Zawsze mnie ciągnęło do żelastwa. Wstyd się przyznać ale nigdy nie strzelałem z takiej broni. Za moich czasów tego się nie używało a teraz nawet nie miałem okazji postrzelać.- stwierdził Michael. Gadało się dobrze ale Nefilim chciał się dowiedzieć dlaczego tak właściwie go tu przysłali.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fenris

avatar

Liczba postów : 17
Join date : 24/05/2012

PisanieTemat: Re: Port   2012-06-14, 09:40

Mei wszedł do pomieszczenie i lustrował go wzrokiem. Ujrzał orczyce i jakiegoś człowieka. Było to za pewne pomieszczenie wojowników, jednakże o ile orczyca tu jeszcze pasowała to ten człowiek nie za bardzo.
- Net. - powiedział neutralnie, naturalnie, bez zbędnego entuzjazmu podając orczycy dłoń. Ta teraz wiedział jakie zwyczaje tu panują więc w razie czego był przygotowany. Intrygujący był drugi osobnik, który zachowywał się jakby mu duszę zjedli. Przypominał Meia w dawnych czasach, kiedy ten się jeszcze nie przyzwyczaił do ludzkich obyczajów i był niczym pusta skorupa.
- Jakiś niezajęty hamak się znajdzie i wiadomo kto jest naszym dowódcą? - zapytał a a na jego twarzy zagościł lekki uśmieszek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shimor

avatar

Liczba postów : 9
Join date : 24/05/2012
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Port   2012-06-14, 19:08

Pokoik okazał się całkiem ładny. Było kilka hamaków i w sumie tyle. Pokój był naprawdę miły dla oka z wyjątkiem jednego małego szczególiku. Na jednym z hamaków leżał sobie bezwładnie pochrapujący szaroskóry... troll. Muszę przyznać, że nie wydawał się groźny, pewnie był jeszcze młody. Pierwszy raz w swoim życiu widzę taką istotę i nie zamierzam jej rozgniewać, choć wyglądała na całkiem spokojną. Życie nauczyło mnie, że pozory mylą, tak więc po cichutku wszedłem na jeden z hamaków i zacząłem zasypiać..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Celtharion

avatar

Liczba postów : 83
Join date : 24/05/2012
Wiek : 22
Skąd : Łódź

PisanieTemat: Re: Port   2012-06-17, 15:52

Samael trochę widocznie oziębiał, chociaż jego oblicze pozostałe niewzruszone i kamienne, nie ruszając się i nie zmieniając. Zmarszczywszy lekko brwi i oczy spróbował skupić swoją moc magiczną w umyśle, by odpierać ataki telepatki, u której właśnie umiejętności telepatyczne podejrzewał. Nie lubił, jak ktoś ingerował w jego sprawy i w jego umysł. Nie miał tam wielu informacji dla obcych - jedynie Otchłań, ogień, piekło i demony... To też musiała zobaczyć czarodziejka.

-Dostanę własną kajutę, dobrze... Nie zniósłbym większego tłoku w swej strefie - dać chciał na uwagę, że nie lubi towarzystwa które tłoczy się myślami w jego głowie. Zdenerwowało go to, lecz na razie pozostawał obojętny wobec ataków werbalnych.

-Tylko, czy płaca jest dość zacna na progi mych umiejętności? W końcu jestem "czarodziejem idealnym" jaśnie pani - mag dłuższą chwilę czekał w ciszy wpatrując się dwojgiem złotych oczu w czarodziejkę. Czuł, że ta czegoś od niego wymaga, czegoś w nim szuka, czego sam Samael pokazać by nie chciał. Wstając zaś ukłonił się lekko i zarzucił biały kaptur na siwą, strudzoną niby głowę i skierował się do drzwi, na wyjściu w progu dodając:

-Tak, byłem w Otchłani... - po kiwnięciu głową pół-demon udał się na pokład, by tam rozejrzeć się w sytuacji.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Schyschek

avatar

Liczba postów : 104
Join date : 24/05/2012

PisanieTemat: Re: Port   2012-06-21, 11:33

DOBRA, BO KURDE, TRZA NADROBIĆ MOJĄ NIEZAPOWIEDZIANĄ NIEOBECNOŚĆ

eMKa

Długo nikogo nie było, ale wreszcie, gdy Maks mówił już chyba z piąty pacierz, zupełnie znikąd pojawił się Kellabanjo. Nie dał mu jednak czasu na reakcję, lecz jedynie przysiadł się obok i dołączył do modlitwy.
Potem oczywiście rozmawiali, przy buteleczce czerwonego winka. Całkiem dobre. Ale wracając. Wyszło, że Maks miał zostać wcielony do oddziału lokalnych "paladynów", jak ich określa Kellabanjo, jako ten bardziej szeregowy. Miał dostać dodatkowe uzbrojenie, na które w jego przypadku składałaby się rusznica (z której lekcje ogólnego strzelania "po łebkach" dostał by za darmo), i regulaminowa wyblakłożółta, obszerna koszulina i wyblakłobrązowe spodnie. Do jego obowiązków, poza oczywistą walką z piratami i innymi takimi, należałoby również uczestniczenie wraz z innymi "paladynami" w egzorcyzmach i tym podobnych, raczej jako pomocnik, a do większej wagi obowiązków i przywilejów jako szaraczek nie byłby jeszcze uprawniony. Miał dostać o 10 talarów więcej po powrocie z wyprawy niż przeciętni żołnierze, i dodatkowe 2 talary zaliczki do tradycyjnych 5. Mieszkałby w nieco większej kajucie wraz z 10 innymi "paladynami". Pytanie, co na to Maks?

Joggort
-Heh... no to będziesz miał okazję sobie postrzelać. Już niedługo - odpowiedział wyraźnie ucieszony że wreszcie ma z kimś normalnie porozmawiać, ale zaraz powrócił do oficjalności -Będziecie od dziś mieszkać w kajucie, siódmej na prawo od mojej, razem z sześcioma innymi, w tym jednym Waszym dowódcą. Broń dodatkową dostaniecie gdy wypłyniemy. Płyniemy do Avaricum i osłaniamy konwój transportowy przed ewentualnymi piratami, dostajecie zaliczkę w postaci pięciu talarów i pięćdziesiąt talarów po zakończeniu służby. Macie czas do zmierzchu by pożegnać się z Nowym Avalonem. Pytania?

Fenris
-Witaj Net - odrzekła orczyca. Tym razem nikt go nie przewrócił na ziemię, zdaje się, że taki zwyczaj miał tylko Khergan -Niezajętych hamaków są 2, albo nade mną albo pod kapitanem, tu przy ścianie przy drzwiach. Ten nad Ferreisem jest już zajęty przez jakiegoś dziwaka.A ten drugi, biały, zamknął oczy i chyba coś medytował.

Shimor
Śpisz.
*odpiszę Ci później : D *

Celth
-Nie myśl że taki jesteś przewspaniały. Jeśli uważasz tę płacę za słabą... zawsze możesz stąd odejść i nie wracać - odrzekła.
-Wiem, że byłeś w Otchłani. To... "widać". Strasznie mi kogoś przypominasz, kogoś, kogo już dawno nie ma - odpowiedziała na odchodnym i wróciła do studiowania księgi.

_________________
I'm not alive... and i'm not dead...
One day... i will come back...
Bringin' spring with myself
From my to yours hand
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mroczny Kefir

avatar

Liczba postów : 32
Join date : 26/05/2012
Wiek : 23
Skąd : Płock

PisanieTemat: Re: Port   2012-06-21, 15:23

Maksymilian był szczerze zdumiony, że ktoś dołączył się do jego modlitwy. Jednakże wspólna medytacja wzmacnia ciało i umysł.
Rozmowa z towarzyszem była bardzo przyjemna - był to człowiek wielkiej wiary i obyty w życiu.
- Zgadzam się. Nie jestem parszywym Judeitą by się targować. Ale z portek i koszuli zrezygnuję - uśmiechnął się lekko - zawsze chodzę w zbroi. Zdejmę ją wtedy, gdy będę dawał małżonce przyjemność na Chwałę Boża lub gdy zginę. Chętnie nauczę się czegoś od doświadczonych paladynów, gdyż nie mam doświadczenia w egzorcyzmach. Moją specjalnością jest fizyczne unicestwianie wszelakich monstrów. A i rusznica się przyda - rzeknę ci szczerze, że może z trzy razy używałem tej technologii. Na naukę jednakże nigdy nie jest za późno.

Nie mogę się doczekać - dodał po chwili z ogromnym, fanatycznym uśmiechem - gdy me ostrze przebije ciało Heretyka. Wiesz co ci powiem? Heretycy są gorsi o wiele niż poganie! - rzekł z ogromnym przekonaniem - Poganin nie wierzy w Pana Naszego, gdyż go nie poznał. Głupota jego wynika z niewiedzy. Jednakże heretycy - tu splunął na podłogę - świadomie odchodzą z Jego Kościoła i bezczeszczą Jego imię. Nic mnie bardziej nie raduje, niż krwawiący heretyk!

Mogę już iść poznać mych nowych towarzyszy, przyjacielu? Oraz dostać naukę walki rusznicą?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Celtharion

avatar

Liczba postów : 83
Join date : 24/05/2012
Wiek : 22
Skąd : Łódź

PisanieTemat: Re: Port   2012-06-21, 17:45

Samael jedynie zmarszczywszy brwi zdziwił się lekko i potraktował czarodziejkę grymasem. Widocznym było, że jej komentarz nie przypadł mu do gustu. Bez słowa po prostu kiwnął jej z szacunkiem głową na pozór lekkiego ukłonu i udając się do drzwi wyszedł, kierując się do kajuty.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
SzalonyJogurt

avatar

Liczba postów : 57
Join date : 24/05/2012
Wiek : 23

PisanieTemat: Re: Port   2012-06-21, 18:55

-To świetnie, nie mogę się doczekać żeby z tego huknąć.- stwierdził Michael zacierając ręce.
Pytania? Hmmm...- zastanowił się chwilę ale nic nie przychodziło mu do głowy. -Żadnych pytań nie mam, więc idę zobaczyć swoją kajutę. Dzięki.- powiedział i udał się do wyjścia. Idąc korytarzem rozmyślał i doszedł do wniosku że Khorgen jest w porządku. Jeśli reszta załogi będzie podobna, to praca powinna być całkiem przyjemna. Siódma kajuta od Khorgena- powtarzał sobie w myślach. Łatwo mu będzie zapamiętać, siódemka to w końcu jego ulubiona liczba.
Kiedy doszedł zapukał w drzwi i przestąpił próg. Rozejrzał się po sali, by zaraz przywitać się z resztą i znaleźć wolne miejsce do spania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fenris

avatar

Liczba postów : 17
Join date : 24/05/2012

PisanieTemat: Re: Port   2012-06-22, 06:43

Meiowi było kompletnie obojętne, które łóżko(hamak) wybrać. W zasadzie wolałby aby szósta osoba zdecydowała się czy woli na górze czy na dole.
- Narazie rozłożę się tutaj, ale jakby szósta osoba chciała dół niech da znać, mi to obojętne. - powiedział opierając swój ciężar ciała o poszycie hamaku.

//kostka zdecydowała dół
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Schyschek

avatar

Liczba postów : 104
Join date : 24/05/2012

PisanieTemat: Re: Port   2012-06-26, 10:12

eMKa
-Koszulinę i portki założysz na zbroję - są bardzo obszerne. Po prostu, zwyczajna sprawa mundurowa.
-Naukę strzelania rusznicą dostaniesz, gdy zrobimy sobie krótki postój na jednej z wysepek koło wybrzeża. Za jakiś tydzień, dwa.
-Jak najbardziej, masz rację, Maksymilianie. Heretycy nie mają prawa istnieć. Widzę że łączy nas wspólny pogląd na tę sprawę, ha! O ile z poganami należy obchodzić się delikatnie, i pomóc im poznać Jedynego, o tyle heretyków trzeba tępić zawsze, wszędzie, z pełną mocą, do utraty sił. Wytępić to pełzające ścierwo z tego świata raz na zawsze...
- tu przerwał, i jakby na chwilę utonął w morzu własnych myśli. Po chwili rzekł -Dobrze, ruszaj już, nie będę Cię zatrzymywał - łyknął jeszcze winka, splótł ręce po czym wbił wzrok w pusty punkt na podłodze.

Kajuta była mała, prosta. Zwyczajne pomieszczenie, tyle że zamiast jednej, były w nim dwie bulle. *reszta bardzo podobna jak w innych kajutach*
W kajucie znajdowało się już trzech ludzi. A właściwie ludzi było tylko dwóch, a trzeci był zaś zielonym gremlinem. Ten ubrany był w białą szatę, i siedział na hamaku "po turecku", medytując z zamkniętym oczyma. Ludzie zaś, ubrani w ten sam zestaw który proponował Maksymilianowi Kellabanjo. Jeden z nich leżał na hamaku i wpatrywał się w sufit, drugi czyścił miecz, wyglądem przypominający raczej potęzny brzeszczot. Obaj zaś od razu spojrzeli nas przybysza - jedynie gremlin zapamiętale medytował.
Rozmawiało się z nimi całkiem swobodnie. Największe wrażenie mógł na Maksym zrobić gremlin - okazał się być bowiem niesamowicie sprawnym fizycznie karzełkiem o zdolnościach magicznych, które, jak powiadał, brały się z wiary... a mówił naprawdę dziwną składnią (jak Yoda). Gremlin ów zwał się Yoda.
Pod wieczór Maks poznał i resztę paladynów, gdy przyszedł czas na cowieczorną zbiorową modlitwę.

Celth
Jego kajuta nie była zbyt bogata. Jedno łoże, w sumie całkiem wygodne, stół, dwa krzesła i jakaś pusta skrzynia na osobiste rzeczy. Jedna bulla. I nic więcej.

Jogurt
*kajuta standardowa*
W niej zaś, leżał sobie jakiś człowiek - w wyblakłobrązowym ubiorze, charakterystycznym dla "stałej" załogi okrętu. Z gadanki wyszło, że człek ów jest kapitanem tego oddziału, który wraz z Michaelem był już pełny - tyle że reszta poszła pożegnać się z Nowym Avalonem. W sumie był to całkiem spokojny człowiek, z którym całkiem swobodnie się rozmiawało. No, i miał posturę niedźwiedzia. Zwał się Estevez.

Fen
Greshana okazała się być niesamowicie towarzyska, otwarta i rozmowna. Gadała przez większość czasu, śmiała się, żartowała. Ferreis zaś nie mówił niemal nic - Mei wywiedział się tylko tyle, że jest on niebianinem. Właściwie, zachowywał się jak posąg.
Pod wieczór poznał resztę oddziału, w tym i kapitana. Wszyscy okazali się być jednak o wiele bardziej "przeciętni" niż dwójka, którą spotkał najpierw.

Shimor
Obudzono go pod wieczór, gdy przybyła reszta oddziału. Współlokatorami, którzy najbardziej go zaciekawili, okazali się troll, którego spotkał najpierwiej, i pewna mazembica (mówią i mogąca chodzić na dwóch nogach czarna pantera). Pierwszy był bardzo żywym, lecz nieco oschłym i mało towarzyskim łucznikiem, druga zaś okazała się cichą, skrytą, lecz miłą i przyjacielską łowczynią. Pierwszy zwał się Bukhnak, druga Tiara.


Wszyscy
Pod wieczór wypłynęli. Morze okazało się być dla nich niesamowicie łaskawe i spokojne, i przez większość czasu nie działo się właściwie nic - większość załogi popadła po prostu w przeciętną rutynę.

Wszystko zmieniło się jednego, pamiętnego dnia... na horyzoncie widać było pędzący w ich stronę sztorm, oraz uciekający przed nim z jeszcze większą szybkością trzy niewielkie, lecz wciąż groźne, okręty pirackie. Choć cała flota sir Havelocka zaraz zawróciła, chcąc uciec wichurze i piratom, nie udało się to. Rozwścieczona pogoda i niewielkie jednostki pirackie okazały się być szybsze. Kapitan Kellabanjo, przewidując możliwy rozwój wydarzeń, rozkazał żołnierzom uzbroić się i czekać w pogotowiu.

Piraci, jak ostatni samobójcy, zamiast ominąć flotę i uciekać przed sztormem dalej... postanowili zaatakować. Pierwsze liny zahaczyły o burtę Srebrniej Łani dokładnie w tym samym czasie, gdy uderzył w nich sztorm. Okręt zachwiał się niebezpiecznie, lecz trwał. Nie zważajac na ciężkie warunki, piratów uporczywie na pokładzie przybywało, pomimo starań oddziałów strzelniczych. Zaraz też można było zobaczyć, dlaczego - fale wściekle zabrały ze sobą na dno walczące o przetrwanie pirackie stateczki...

Walka była długa, ciężka, męcząca i zażarta. Wówczas jednak, w samym sercu wichury, zdarzyła się rzecz niespodziewana przez nikogo... nagle to bowiem okręt oplotły gigantyczne macki, które poczęły ciągnąć go ze sobą leniwie w dół. Kątem oka dostrzec można było żabopodobne wodne potworki, nagi i mermeny, wraz z kolejnymi falami morza przybywającymi na okręty i zabierającymi ze sobą coraz krwawsze żniwo. Czyżby to był koniec...?
Cała flota została wciągnięta w morską otchłań, setki ludzkich istnień zostało pogrzebanych w morskiej toni...

//zaraz stworzę temat//

_________________
I'm not alive... and i'm not dead...
One day... i will come back...
Bringin' spring with myself
From my to yours hand
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Port   

Powrót do góry Go down
 
Port
Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Gra :: Nowy Avalon :: Port-
Skocz do: